Pola chabrowe

Z cyklu: Raj utracony

Pola chabrowe

Pamiętam żyto, a w nim chabry.
Żyto nad głową. Całkiem małym.
Chabry do pasa, pełne barwy
I ten ich zapach, doskonały.

I Ciebie w zbożu. Chabry rwałaś.
Kosz się zapełniał niebem letnim.
Po głowie czule mnie głaskałaś.
W ten czas beztroski, poobiedni.

Mamo, gdzie chabry się podziały? –
spytałem, patrząc zadziwiony
na balon, w którym kiedyś stały,
i lazur w karmin zamieniony.

Gdzie się podziało tamte niebo?
Mówiłaś przecież, że niebieskie.
A ty się śmiejesz, szukasz czegoś,
Zdejmujesz z półki książki ciężkie.

Wyciągasz z jednej jakieś suszki.
Tak, rozpoznaję moje chabry.
„Tu są kochanie, śpią jak duszki.”
A tamte mamo, tamte ładne?

„Tamte? Czerwone dziś, jak niebo,
gdy słonko znika o zachodzie.
Dla ciebie skryłam tu jednego,
byś mógł popatrzeć sobie co dzień.

Za rok, gdy nowe wzrosną w zbożu,
pójdziemy razem zbierać w kosze.
Będziesz już duży, dzięki Bogu,
wtedy o pomoc cię poproszę”

Czy się spełniło? Pamięć kłamie.
Nie wiem, choć szukam jakichś śladów.
Jedynie zdjęcie budzi pamięć.
Chabry na polu. Morze kwiatów.

Chciałbym powrócić na to pole.
Wejść w żyto wielkie, ponad głowę.
bo zrywać z Tobą chabry wolę,
niż patrzeć w niebo, choć chabrowe.

Bydgoszcz, 23 czerwca 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

Reklamy

Wychodzenie z cienia

Wychodzenie z cienia

„Wychodzę z cienia” – mówisz sobie,
a tu tymczasem czerń dokoła.
Czerń, co wyrwała się spod powiek.
Czerń, co oblepia cię jak smoła.

Daremnie cienia szukasz wokół.
Nie ma i nigdy go nie było.
Tylko jest czerń i strach w twym oku,
że wszystko ważne się zdarzyło.

Że już na Ciebie nic nie czeka.
Że nie zaświecą światła rampy.
Jedynie, wyjście na człowieka
ci pozostało. Wyłóż karty!

Bydgoszcz, 22 czerwca 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro

 

Milton Ha

Poszukiwanie cienia

Poszukiwanie cienia

Szykują świecznik jakiś dla mnie.
A przecież ja się na nim spalę.
Wypowiem wszystko.
Zgorzeję szybko.
Ja na świeczniku nie chcę wcale.
Szykują świecznik! Co im skłamię?

Cienia mi trzeba, nieprzytomnie.
Cienia, co skrywa przed oceną.
Przed ludzkim wzrokiem.
Przed słów potokiem.
Cienia, gdzie mógłbym przysiąść z weną.
Cienia mi trzeba. Nic tu po mnie.

Bydgoszcz, 22 czerwca 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro

 

Milton Ha

W paprotniku życia

W paprotniku życia

Rękę zanurzasz w zieloności.
Rozgarniasz las paproci gęstych.
Czego w nich szukasz? Tej młodości,
co ją wpisałem w anapesty?
Nie szukaj więcej, już nie trzeba.
Ona jest tutaj, w naszych głowach.
Innego nie znajdziemy nieba. –
„A kwiat paproci? – Czytaj słowa…

—————————–
noc przesilenia
pośród gęstych paproci
biała podwiązka
—————————–

Pamiętasz? Luty, mroźna zima.
Wiezie mnie pociąg ciemną nocą.
Nie wiemy, że się coś zaczyna.
Nie wiemy kiedy, ani po co?
Gdy w końcu staję w drzwiach, zmęczony,
witasz mnie słońcem w jasnych włosach.
Mój kwiat paproci. Znaleziony. –
„Co znów tam piszesz? Pokaż, pokaż.”

—————————–
wianek na wodzie
na niebieskim obrusie
ziarenko maku
—————————–

A kiedy zrywam kwiat z Twych włosów,
ktoś z przyzwoleniem patrzy z góry.
Kiedyś na wszystko znajdzie sposób.
Kiedyś, nie dzisiaj. Raz i wtóry.
Kwiatem paproci cię uwiodłem,
więc już nie szukaj go po lesie. –
„O, znowu piszesz?” – Wiesz, co robię.
Piszę, kochanie. Wszak już jesień…

—————————–
żar ogniska
gaśnie w paprociach
biały kwiat
—————————–

Przez żar się patrzę, niewygasły.
Jeszcze bym zerwał kwiat paproci.
Choć wszystkie gwiazdy już pogasły.
i czas nas całkiem osierocił.
Jeszcze bym poszedł nocą ciemną,
w gęstwiny nurzać się zieloność.
Jeżeli tylko pójdziesz ze mną.
„A kwiat paproci?” – Mit. Znikomość.

 

Bydgoszcz, 21/22 czerwca 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha