Młyn

Młyn

Młynarz uważnie się przygląda,
aż koło młyńskie łuk zatoczy,
Brda srebrne włosy swe rozciąga
i szumiąc, wody swoje toczy.

W żarnach już ziarno pęka z hukiem.
I mąka sypie się strumieniem.
A kościół, co po stronie drugiej,
innego chleba jest spełnieniem.

Patrzę na landszaft, sprzed lat dwustu.
Zachwycam się i aż przystaję.
I chciałbym sobą wrócić móc tu.
Do młyna, co nad wody skrajem.

Lecz młyn, to tylko mara senna.
Obraz spisany wprawną ręką.
I już go skrywa mgła jesienna.
Odchodzi w dal, kontury bledną.

Cisza, a koło młyńskie słyszę.
A może tylko mnie się zdało?
A jednak. Chociaż młynarz wyszedł,
to Pan w nie sypie ziarno śmiało.

Koła, co zmełły każdą duszę
ciągle wołają, że im mało,
a Pan, niepomny mych poruszeń,
doświadcza moje słabe ciało.

Przyjdzie i na mnie pora, Panie.
Ten młyn się przyda. Tak jak zawsze.
Lecz pozwól jeszcze jedno zdanie,
a potem, niech się wieczność zacznie.

Bydgoszcz, 5 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

 

Zdjęcie 1. Pocztówka z widokiem Bydgoszczy, 1929, ze zbiorów własnych.

Zdjęcie 2: Pocztówka, Hermann Schnee, Stary młyn wodny z Bydgoszczy, XIX w.
Pocztówka z nowej kolekcji Muzeum Leona Wyczółkowskiego formacie 15 x 10,5 cm.

Zakupiono ze strony:
http://muzeum.bydgoszcz.pl/sklep/1,106,0,0,Pocztowka-Hermann-Schnee-Stary-mlyn-wodny-z-Bydgoszczy-XIX-w

Reklamy

Ostatni wieczór w barze

Ostatni wieczór w barze

Na rogu stoisz, pada deszcz
i szlag Cię znowu trafia.
Więc idziesz prosto i już wiesz.
Do baru, który zbawia.
Więc wypij wódkę, bo już czas,
Nie pierwsza, nie ostatnia.
A potem znów, kolejny raz,
barmana weź na świadka.
Kolejka za kolejką. Raz!
Barman polewa chętnie.
I nie pozwolisz mówić: Pas!
Połówka znowu pęknie.

Znów pijesz wódkę, taki czas.
Dziś pierwsza, nie ostatnia.
A potem znowu, setny raz,
sens życia się ulatnia.
Barman troskliwy, zwykle tak,
już nie naleje więcej.
Chyba do domu wracać czas?
Już widać dno w butelce.
Wypiłeś wódkę, wracać czas
Nie pierwszą, lecz ostatnią.
I dzisiaj znów, kolejny raz,
ostatnie z szatni palto.

W barze, gdzie zwykłeś tracić czas,
gdy forsę ktoś, lub Bóg dał,
patrzysz się w lustro, w swoją twarz,
a film się znowu urwał.
W tym barze szczęścia tyle jest,
co kot napłakał ledwie.
A kumple Twoi, pal ich sześć,
i nocy mrok już rzednie.
Ostatni szmonces, w barze tym,
sprzedałeś za srebrniki.
Nad kontuarem siwy dym.
Ty dalej jesteś nikim.

Nie wrócisz tutaj mówiąc: Cześć!
Barman się nie ukłoni.
Lat zmarnowanych, chyba sześć.
Łzy także nie uroni.
Wypiłeś wódkę, powiedz: Pas!
I pierwszą i ostatnią.
I powiedz, że kolejny raz
nie przyjdziesz, bo nie warto.
Wypiłeś wódkę, powiedz: Pas!
I pierwszą i ostatnią.
I powiedz, że kolejny raz
nie przyjdziesz, bo nie warto.

Bydgoszcz, 28 października 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Kawiarniany dym

Kawiarniany dym

Nad kawiarnianym dymem Wasze twarze.
Pod kawiarnianym dymem kieliszki z winem.
Komu z Was dziś horyzont odpłynie?
Czyją przeszłość deszcz na szybie rozmaże?

Ja swe jutro zgubię w mocnym trunku.
Dobra wódka, gorzka, łzawa i mocna.
Dajcie drugą, nim dopiję do dna
szklano-cierpką deskę ratunku.

Obok mnie ciemnowłosa dziewczyna
zamazała kartkę białym wierszem.
Ja ma wódkę, oczy trochę szersze,
a to przecież się dopiero zaczyna.

To się właśnie w mojej głowie burzy.
I ta wódka trzecia, czwarta i piąta.
I mój świat juz inaczej wygląda.
Piszę wiersz o dalekiej podróży.

Do przyjaciół, którzy są tak blisko,
kiedy wódka jedna i dość.
Kiedy łatwo do nich mi dojść,
a gdy trudno powiedzieć im wszystko.

Łódź, 23 kwietnia 1984 r.,

Milton Ha

Wędrowiec wszechwiedzący

Wędrowiec wszechwiedzący

Tomkowi Olesińskiemu

W Zajeździe pod Caryńską,
na blacie stołu drzemał
i za nic miał to wszystko.
I to, że Tomasz śpiewał.

Wędrowiec wszechwiedzący.
Wędrowiec z Bożej woli.
Nie ten poszukujący,
lecz ten co wie, jak boli.

Na twarzy pooranej,
znaczonej jak matryca,
nie szukaj więcej na niej
niż tylko to, co widać.

W Zajeździe pod Caryńską
znad stołu się poderwał,
gdy śpiew usłyszał blisko.
To Tomasz sen mu przerwał.

I w tym zdumieniu został,
a oczy zapatrzone
mówiły: „Dziś mnie zabierz.
I w jakąkolwiek stronę.”

Tak, on już wiedział wszystko.
Ba, nawet to, co skryte.
Wędrowiec wszechwiedzący
o twarzy życiem zrytej.

Bydgoszcz, 16 października 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

Wędrowiec z Zajazdu pod Caryńską , zdjęcie Tomasz Olesiński, 2017.
Pobrano z:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1581351505221666&set=a.190470617643102.41137.100000404948828&type=3&theater&comment_id=1582180551805428&notif_t=like&notif_id=1508176273161469

Dostęp: 16 października 2017 r.,

Wędrowiec z Zajazdu pod Caryńską , zdjęcie Tomasz Olesiński, 2017.

Most Topielicy

Most Topielicy

Liść wodą spływa, drży sitowie,
a w rzecznych wirach, nieprzytomnie,
wierzba daremnie odbicia szuka,
nim jesień przyjdzie liście spłukać.

Ramiona w toń zanurza wodną.
Ku wodzie schyla. Wierzbie wolno.
Tobie przenigdy. Nie myśl o tym.
Woda poczeka. Przejdą słoty.

A nowy wrzesień, kiedy przyjdzie,
znów złotym słońcem do nas wyjdzie.
Liść wodą spływa. Drży sitowie
To nasza chwila. Nic nie powiem.

Za piątą śluzą, na nabrzeżu,
ktoś życie swoje Brdzie powierzył.
Most Topielicy. Życie wieczne.
Do Brdy łzę ronię. Wierzba szepcze.

Bydgoszcz, 13 października 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

Pierwszy widok:
Za V Śluzą, akwarela, A4,
autor: Wioletta Kotwicka, Bydgoszcz, 2017 r., pobrano z :
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/22228368_1672753199425648_127984069390138386_n.jpg?oh=2f0ac84f38106d46551a4b4e97d2606e&oe=5A792404
dostęp: 13 października 2017 r.,

Drugi widok:
Zdjęcie Agaty Kornik
autor: Agata Kornik, Bydgoszcz, 2017 r., pobrano z :
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/22221949_838769009623529_7741225253692903460_n.jpg?oh=f16fc9defa7d503b377535a665442ae3&oe=5A3BA7C4
dostęp: 13 października 2017 r.,

Most Topielicy akwarela Wioletty Kotwickiej

Most Topielicy zdjęcie Agaty Kornik

Z taksówkarzem o czasoprzestrzeni

Z taksówkarzem o czasoprzestrzeni

Leje, a na postoju pustki.
W końcu podjeżdża, wsiadam szybko.
Szkło okularów żąda chustki.
Szpital gdzieś za plecami zniknął.

Jedziemy, gadać mi się nie chce,
a dryndziarz ciągnie jakieś bajdy.
O równoległym, coś, wszechświecie
zagaja. Skręca na pas skrajny.

I wlecze się niemiłosiernie.
I szuka u mnie zrozumienia.
A ja go prosto i bezczelnie
na ziemię ściągam.Tu jest Ziemia.

Panie, zastanów się realnie.
Jaka praktyczna z tego korzyść
będzie dla pana albo dla mnie
że ktoś cegiełki te ułoży?

Że będzie wszem i wobec znane
i nawet może dowiedzione,
że ten nasz wszechświat to zaścianek
a inny obok, to: Broń Boże!?

Z tego powodu nic na Ziemi
nie zmieni się, ani o jotę.
Nauki postęp nic nie zmieni,
gdy sąsiad ma nas za idiotę.

Wszechświat wysoko za chmurami.
Z nieba się leje jak z durszlaka.
A mnie się dryndziarz wtarabanił
z równoległego, chyba, świata.

Bydgoszcz, 5 października 2017 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro

 

Milton Ha

Czterdzieści trzy

Z cyklu Raj utracony:

Czterdzieści trzy

Tramwaj podskoczył na zwrotnicy
i ze skrzypieniem odbił w prawo.
Stoimy. Tramwaj, motorniczy.
I my stoimy. Wszyscy razem.

Mijanka w drodze, zwykła sprawa.
Z przeciwka wlecze się mozolnie,
czterdzieści trzy. Górka sporawa
wstrzymuje tramwaj w biegu do mnie.

W końcu dojeżdża skrzypiąc, dudniąc.
I nasz też rusza, chyżo na dół,
ja zaś, pamięci zadość czyniąc,
wciąż zapisuję resztki śladów.

Droga do domu. Do pierwszego.
Gdzie wszystko się zaczęło dla mnie.
Pytania: kiedy i dlaczego,
niezadawane jeszcze mamie.

Czterdzieści trzy. Liczba przeklęta.
Tyle lat wtedy właśnie miałem.
Na całe życie zapamiętam
dzień, w którym Ciebie pożegnałem.

 

Bydgoszcz, 15 września 2017 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha