Tomik wierszy „Miejsca i ludzie”

Drodzy czytelnicy!

Dla wszystkich miłośników poezji, tym razem tomik wierszy zatytułowany ”Miejsca i ludzie”. Jest to tomik poezji zawierający wiersze szczególne. Opisuję w nich miejsca dla mnie najważniejsze, oraz ludzi, którzy wywarli większy lub mniejszy, ale znaczący wpływ na moje życie To wiersze z lat 1981-2017, czyli do chwili obecnej.

Nie wszystkie z wierszy, to całkowicie premierowa odsłona. Zapewne wiele z nich, czytaliście już tu i ówdzie, ale warto zerknąć jeszcze raz, tym bardziej, że choć jest ich wiele, to jednak są to utwory wyjątkowe, o szczególnym ładunku emocjonalnym. Polecam tomik poezji zatytułowany ”Miejsca i ludzie” wszystkim, bez wyjątku. Tym razem, od razu, wszystkie wiersze są już dostępne na tym blogu. Tomik, w całości, jest do pobrania tutaj

Miejsca i ludzie

 

Pióro

 

Milton Ha

Reklamy

Ruszaj na Giełdę

Ruszaj na Giełdę
Uczestnikom, wykonawcom i organizatorom, z okazji 50-tej Giełdy Piosenki w Szklarskiej Porębie.

Gdy poprzez opar wskroś przebija
poranne słońce ledwo wzeszłe,
choć czasem dłuższa chwila mija,
nie czekaj, aż się całkiem przetrze.

Ruszaj na Giełdę,
w Szklarskiej Porębie,
i pod Ponurą Małpą
śpiewaj na całe gardło.

A kiedy dojdziesz już na górę,
rozłóż karimat na polanie.
Zanurz się całkiem w tę naturę.
I czekaj. Niech się samo stanie.

Jesteś na Giełdzie,
w Szklarskiej Porębie,
więc pod Ponurą Małpą
śpiewaj na całe gardło.

Wszystkie śpiewniki zostaw w domu.
A jeśli nawet nie znasz tekstu,
to nie przyznawaj się nikomu –
Trawy na skłonie tekst szeleszczą.

Usiądź na Giełdzie,
w Szklarskiej Porębie,
i pod Ponurą Małpą
śpiewaj na całe gardło.

A kiedy wracać przyjdzie pora,
gdy przy ognisku się nie zmieścisz,
pomyśl, że to jest metafora,
o tych, co kiedyś stąd odeszli.

Wrócisz na Giełdę,
w Szklarskiej Porębie,
i pod Ponurą Małpą
zaśpiewasz na całe gardło.

Bydgoszcz, 28 lipca 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Do Nieszawy droga prosta

Do Nieszawy droga prosta
Edwardowi Stachurze „Stedowi”.

Do Nieszawy droga prosta.
W dole Wisła srebrzy włosy.
W ślad za Stedem mnie przyniosła
wzdłuż „gzygzakowatej” szosy,
pieśń ulotna.

Patrzę w dół, za śladem wozów,
co do promu z góry parły.
Słowa szukam, słucham głosu.
Ślad odkrywam, ten zatarty,
Potęgowej.

Śpiew gdzieś płynie i ucicha,
albo tylko mi się zdaje.
Mróz w sitowiu świt przywitał
ręki nocy nie podając
na odchodne.

Pieśniarz także odszedł dawno.
Promem na brzeg innej rzeki.
Już nie patrzy w stronę tamtą,
z której przyszedł, bo na wieki
wywędrował.

Tylko stara Potęgowa
cieszy się na nieboskłonie,
kiedy słyszy jego słowa.
Ja zaś piszę, prośbę do niej.
Tu, w Nieszawie.

Powiedz jemu, że żyć warto.
Choćby tylko dla przyjaciół.
Nawet gdy znaczoną kartą
los zagrywa nam w bez atu
i z rekontrą.

Bydgoszcz – Nieszawa, 5 lutego 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

Edward_Stachura_3

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edward Stachura, autor zdjęcia nieznany, źródło:http://tnn.pl/ikonopis.php?idz=5312, http://lubelskie.regiopedia.pl/zdjecie/edward-stachura-51015

Piotr

Piotr
Piotrowi Skrzyneckiemu

Siadam sobie, kapelusz stawiam.
Zbieram datki, gdy ludzie hojni.
Za pięć groszy szczęście zamawiam.
Za dwadzieścia, chronię od wojny.

U „Singera”, na Kazimierzu,
ludzi tłum i żadnego Żyda.
Limuzyny. Zaś na talerzu:
kaczka, maca, na słodko ryba.

Ktoś zza szyby, z twarzą pijaka,
wciąż przeze mnie patrzy na przestrzał.
Przeszedł Piotr i wrzucił piątaka.
I niczego ode mnie nie chciał.

Święto Purim, trzeba się upić,
ale nie ma komu i po co.
Wyszedł Piotr i głowę w płaszcz wtulił.
I przed siebie poszedł gdzieś nocą.

Mnie do drogi także coś wzywa.
Czas już, chyba? Idę do domu.
W kapeluszu już nie przybywa.
Wojny też nie życzę nikomu.

Już niczego tu nie napiszę.
I nic więcej już nie wysiedzę.
Piotra cień mnie ulicą wiedzie.
Wołam za nim. Brak odpowiedzi.

Może jeszcze nie moja pora?
I na sprzedaż u mnie coś jeszcze?
Może tylko ta metafora:
W kapeluszu ukryte szczęście.

Bydgoszcz, 9 kwietnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

Piotr_Skrzynecki

Piotr Skrzynecki, 21 listopada 1992, autor zdjęcia: Wojciech Morek FVA, Praca własna
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Piotr_Skrzynecki.jpg
Ten plik udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0

Białośliwie

Białośliwie
Białośliwianom, pod śliwowicę i pstrąga z pieca, swój nieudolny wierszyk polecam…

A w Białośliwiu śliwę przybrało.
Śniegu białego znów napadało
i stoi w mroźnej i wietrznej trwodze
Na zamarzniętej bielonej nodze.
Lecz kiedy wiosna w marcu tu wkroczy,
otworzy swoje zdumione oczy.
Rozpuści burzę zielonych liści.
Wędrownym ptakom liściki wyśle.

Ref.:
A komu w drogę przychodzi ruszyć,
w lutym poziomki mogą go wzruszyć.
Do Białośliwia, zjeżdża się wiara,
gdzie nie zasypia żadna gitara.

Do maja z troską w sobie przygarnie.
Jak matka dzieci, wszystkie nakarmi.
Na koniec stanie w kwiaty ubrana –
białośliwiański sad jej się kłania.
Latem, gdy spłynie żar na jej ziemię,
owoców na się poweźmie brzemię
i sokiem swoim wszystkie wykarmi.
Słońce granatem każdy wybarwi.

Ref.:
A komu w drogę przychodzi ruszyć,
w lutym poziomki mogą go wzruszyć.
Do Białośliwia, zjeżdża się wiara,
i nie zasypia żadna gitara.

Potem jesienią, już w czasie zbiorów,
w granacie krągłych pełnych kolorów,
rozpuści włosów liściaste kiście,
by wiatr wyczesał z nich zeschłe liście.
I będzie stała sama na wietrze,
aż wiatr srebrzyste łzy jej obetrze,
aż stanie całkiem naga i bosa,
a las zróżowi się w lila wrzosach.

Ref.:
A komu w drogę przychodzi ruszyć,
w lutym poziomki mogą go wzruszyć.
Do Białośliwia, zjeżdża się wiara,
i nie zasypia żadna gitara.

A kiedy przyjdą znów pierwsze chłody,
swych lokatorów wyśle, hen, w drogi.
Zaś w listopadzie, gdy mrozy pierwsze,
do snu poczyta nam nowe wiersze.
I tak, strudzona tym rocznym znojem,
uśnie w ogrodzie, żeby w spokoju
kolejną zimę przespać. Na słodko.
Zobacz! Tam stoi. Spojrzyj za okno!

Ref.:
A komu w drogę przychodzi ruszyć,
w lutym poziomki mogą go wzruszyć.
Do Białośliwia, zjeżdża się wiara,
i nie zasypia żadna gitara.

Bydgoszcz, 10 lutego 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Głos

Głos
Piotrowi Kaczkowskiem

Głos ma oblicze, choć mało znane.
Dobrze chronione, nierozpoznane.
Jednak, co nieco wiemy i o nim.
„Kaczor” – to ponoć, jego pseudonim.

Głos ma na głowie włos srebrno-szary.
Na oczach grube ma okulary.
Na oko latek może pięćdziesiąt,
a tak naprawdę ma siedemdziesiąt.

Głos w mojej głowie siedzi od dawna.
Siedzi i nieźle ciągle rozrabia.
O ustalonej z góry godzinie
Głos się odzywa. Siedzę jak w kinie.

Dopiero później dociera do mnie.
że Głos dochodzi z radia koło mnie,
że to jest Trójka i wieczne granie,
a Głos mnie właśnie zaprosił na nie.

Siadam wygodnie w swoim fotelu,
i delektuję się tak jak wielu,
to głosem Głosu, to znów muzyką.
Dźwięki mnie koją, a chandra znika.

Prawie pół wieku tak mnie kołysze,
więc kiedy tylko głos Głosu słyszę,
podkręcam głośność radia na Maksa
żeby posłuchać znów Minimax’a.

I z rozrzewnieniem wspominam lata,
gdy Głos był w radio a ja na czatach,
by ponagrywać wszystko jak leci,
Led Zepellin’ów album. Ten trzeci.

„Since I’ve Been Loving You” poleciało.
Dreszcz przeszył wtedy me całe ciało,
a Głos spokojnie i flegmatycznie,
tak podsumował: „Są fantastyczni.”

Dla mnie się wtedy wszystko zaczęło.
I trwa tak ciągle. Nic nie minęło.
Głos w mojej głowie marzenia wzrusza.
Za Głosem, bowiem, człowiek i dusza.

Ten Głos niezmiennie płynie z oddali
Ja choć już stary, ciągle na fali.
Głos mi dostarcza wciąż nowe dźwięki,
a ja odpływam. Mój Głosie, dzięki!

Bydgoszcz, 14 lutego 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Abakany

Abakany

Zagubiony spoglądam na świat w nich schowany,
gdzie się materializuje myśl nieodgadniona,
i wzrokiem niewidzącym dotykam. Abakany
I za każdy razem myśl nowa. Niedokończona.

W siermiężnych splotach jutowych, gdzie życia cud utkany,
W mięsistych tkanin fałdach, w tiulach zwiewnych westchnieniem,
kamień mówi bezgłosem. To mówią Abakany.
Tłum pordzewiałych korpusów na „Agory” scenie.

Ten tłum „Nierozpoznanych”, kilku „Spacerujących”
„Pięciu biegnących” dokądś, jakiś „Manus Ultimus”,
A we mnie pustka znaczeń i pytanie bez końca:
Dokąd zdążają i po co, zaklęte w kamieniu?

Staję przed nimi nagi, odarty z myśli całkiem,
i zachwyt w głowie walczy z niepokojącą myślą:
Co będzie, gdy wyruszą swoim podniebnym traktem
„Ptaki Dobra i Zła”? Kogo nam tutaj przyślą?

Może z „Zamku Artura” do nas przybędą tutaj?
Może staną w szeregu jako świadkowie chwały?
Wyciągną „Ręce jak drzewa”? Mnie o to nie pytaj.
Co wtedy będzie, nie wiem, lecz będą Abakany.

W dniu śmierci Magdaleny Abakanowicz (20.06.1930-21.04.2017), artystki światowej sławy, artystki niezwykłej i wybitnej.

Bydgoszcz, 21 kwietnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Abakanowicz_IMG_4565

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcie udostępniono z portalu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Abakanowicz_IMG_4565.jpg na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe