Zapach tataraku

Zapach tataraku

(posłuchaj, recytuje Maria Duszka: Zapach tataraku)

Kuzynom z Charbic i Konstantynowa, na wspomnienie dzieciństwa, które już nie wróci.

Duszno. Nad Nerem krowy pasą.
Po drugiej stronie, w łozach olszyn,
echo odbija się od lasu
i nie wiem czy powrócić zdąży.

Tatarak pachnie i zniewala.
W głowie się kręci od zapachu,
a pamięć cierpi. Nie pozwala
zapomnieć w sobie tego strachu.

Bo przecież kiedyś wszystko minie.
Wszystko rozpłynie się jak opar.
I to, że kiedyś tej dziewczynie
spodobał bardzo się ten chłopak.

I to, że razem szli do lasu
na grzyby, na jagody. Wreszcie.
A gdy wracali, to zawczasu
już układali bajki pierwsze.

Że dzisiaj słabo, grzybów nie ma,
jeżyny niedojrzałe, pierwsze.
Jedynie dziwny ten aromat
mówił gdzie byli i coś jeszcze.

Tatarak zdradził ich od razu.
Siano we włosach zaplątane.
I to, że inni przyszli z lasu,
przynosząc kosze wprost wypchane.

W pamięci chowam tamten obraz.
Strzegę jak klejnot, dar bezcenny,
a kiedy tęsknię, wraca nieraz.
Tatarak pachnie, jestem senny.

Bydgoszcz, 13 czerwca 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Reklamy

Tomik wierszy „Liryki młodzieńcze”

Drodzy czytelnicy!

Na dzisiaj, przygotowałem do publikacji tomik specjalny, właściwie prezent. Prezent z okazji czterdziestolecia mojej twórczości.

Jak wiadomo, wszystko się zaczyna od miłości i na miłości się kończy. To ona, niezależnie gdzie skierowana, pcha nas do czynów bardziej i mniej szlachetnych. Miłość, to także uczucie główne, które inspiruje poetów. Tak trywialnie i tradycyjnie, było również ze mną. Swoje pierwsze, młodzieńcze wiersze, napisałem dzięki tej inspiracji. Było to prawie dokładnie czterdzieści lat temu.

Dzisiaj, kiedy siadłem do nich ponownie, choć czytałem je ze wzruszeniem, to jednak również spojrzałem na nie krytycznie. I uznałem, że choć treści niosą dla mnie ważne, to forma nie przystaje do tego, jak piszę dzisiaj. Trzeba otwarcie powiedzieć, to były piękne uczucia, kiepsko przeze mnie opisane. Nie było rady, trzeba było je napisać, jakby od nowa. Może kiedyś, ktoś trafi na oryginały i uzna, że się myliłem. Dlatego zachowuję je w archiwum. Ja jednak uznałem, że należy je trochę oszlifować.

I jeszcze jedna ważna uwaga. Dziewczęta i kobiety, o których tutaj piszę, a które mnie tak bardzo zainspirowały, mam nadzieję, że mi wybaczą. Wszak wszystkie czyny i rozmowy uległy już przedawnieniu, choć nie uległy zapomnieniu. I z tą nadzieją oddaję Wam wszystkim ten tomik wierszy.

Tak powstał tomik wierszy „Liryki młodzieńcze”. Zapraszam wszystkich do czytania i krytycznej oceny. Miejcie litość nad uczuciami młodego, podówczas, człowieka. Tomik, w całości, jest do pobrania tutaj

Liryki młodzieńcze

 

Pióro

 

Milton Ha

Łąki nad Nerem

Łąki nad Nerem

(posłuchaj, recytuje Maria Duszka: Łąki nad Nerem)
Magdzie, mojej ciotecznej siostrze, na wspomnienie dzieciństwa, które już nie wróci…

Wracam i znowu stopy krwawią.
Trawa tak samo szorstka, ostra.
Ostrożnie kroki swoje stawiam
i wraca pamięć. Ja i siostra.

Ner się leniwie snuje obok.
W trawie buszuje życie wszelkie.
Ledwie widoczny, biały obłok
przesłonił słońce, żółte, wielkie.

A w wodzie się odbija promień
i oczy razi nam, bezczelnie.
Nic już nie widzę. Brak mi wspomnień.
Choć niby pięknie i subtelnie.

A przecież kiedyś ona spyta:
„Pamiętasz tamten czas nad Nerem?”
Co jej odpowiem? Może? Chyba?
Innym zasłonię się plenerem?

Lecz widzę znowu. Słońce pali.
My na tej łące, dzieci jeszcze.
Siano zgrabione, zapach malin
od lasu niesie się powietrzem.

Bydgoszcz, 13 czerwca 2017 r.,

Pióro

Milton Ha