Stawię się w Łodzi

Stawię się w Łodzi

Łodzi mej życzę wiecznego trwania.
Łodzianom wszystkim życzę miłości
do miasta, które stawia wyzwania,
które wymaga też wytrwałości.

Bo nic się w Łodzi samo nie dzieje,
choćby się wszystkim tak wydawało.
Wbrew przeciwnościom Łódź nam pięknieje.
Może zbyt wolno? Może za mało?
To jednak kiedy wracam do miasta,
kiedy podjeżdżam na stare Chojny,
czuję ten oddech jak miasto wzrasta
i widzę przyszłość. Jestem spokojny.

Wierzę, że w cegłach murów kamienic
duch się odradza, duch Lodzermenschów.
Wciąż podpowiada, co by tu zmienić,
co rozbudować albo upiększyć.
Piotrkowska stale w tym samym miejscu.
I chociaż co dzień do niej mi dalej,
to zawsze będzie tkwić w moim sercu.
Łódź moje miasto. Czeka wytrwale.

Kiedyś, gdy ruszę w ostatnią drogę,
wezwie mnie miasto na świadka swego,
a ja, nim do snu ułożę głowę,
stawię się wiernie. Już wiesz, dlaczego.

Bydgoszcz, 31 grudnia 2017 r.,

PióroMilton Ha

Na zdjęciu: Widok z okna bloku, w którym autor wiersza mieszkał w latach 1961-1987. Łódź, ulica Łukasińskiego, 2004 r., Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego im. Pawła Findera, dawniej Fabryka Aleksandra Schichta. 

Reklamy

Piosenka o Andrzeju

Piosenka o Andrzeju

Z dedykacją dla Andrzeja, mojego przyjaciela
Z podziękowaniem za inspirację dla Oli Bacińskiej i Leonarda Luthera

Jest tylko jeden taki Andrzej.
Każdy takiego dobrze zna.
Ten, który wczoraj, dzisiaj, zawsze,
i w ogień także, jeśli trza.

ref.
Do Leonarda teraz piję,
który Mariana swego ma.
Andrzeja także mam, więc żyję,
Andrzeja przecież każdy ma.

Jest tylko jeden, choć ich wielu.
Ten jeden, co nas dobrze zna.
Który nam mówi „Przyjacielu”
gdy czasem kpi, a czasem łka.

Do Leonarda …

Z nim tylko dobrze wiem, że żyję
I zawsze wiem, o co ta gra.
Z Andrzejem zawsze się napiję,
chociaż wątroba już nie ta.

Do Leonarda …

A kiedy Andrzej zapomina
że żyję gdzieś, i że mnie zna,
wtedy mu szybko przypominam:
Andrzejku, żyję. Tak to ja.

Do Leonarda …

Bydgoszcz, 30 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Z Rado rozmowa o Świętych Gorczańskich

Z Rado rozmowa o Świętych Gorczańskich

Rado napisał:
„A w Gorcach biało. A w Gorcach śnieg.
W Gorcach w kapliczkach marzną Święci.”

A ja mu na to:
Trzeba rozpalić jakiś piec.
Może nie będą tak zmarznięci?

ref.
A kiedy zamieć pójdzie precz,
kiedy nad Gorcem słońce wzejdzie,
staną w kapliczkach, zwykła rzecz,
bo mogą Święci stanąć wszędzie.

Czas już napalić w piecu znów.
Z Wielkiego Wozu wyprząc konie.
Trzeba zaprosić, żeby tu
przysiedli się, gdy ogień płonie.

A kiedy…

I żeby posłuchali nut,
które w zasnutym nieboskłonie
rozchodzą się i tam i tu,
„aż zaniebieszczą w dali błonie”

A kiedy….

Bydgoszcz, 26 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Kapliczka św. Jakuba

Z cyklu: Kapliczki polskie

Kapliczka św. Jakuba

Święty Jakubie, wędrowniku,
pozwól odetchnąć u Twych progów.
Muszę pomodlić się. Po cichu.
I kij wystrugać. Kij na drogę.

A jeśli będę już gotowy,
zarzucę plecak mój podarty
i pójdę dalej w swoją drogę.
Pójdę jak Ty, o lasce wsparty.

A Ty mnie wspieraj, Ty mnie prowadź.
Umniejszaj ciężar, ten na grzbiecie.
Nogom daj siły i uchowaj
od zła wszelkiego. Zła na świecie.

A jeśli sił wystarczy na to,
by to co niesie los, odmienić,
połamię laskę rosochatą,
i znowu zacznę życie cenić.

Bydgoszcz, 6 czerwca 2017 r., gdzieś w lesie, pod Łowiczem, przy kapliczce św. Jakuba.

Pióro

 

Milton Ha

W kinie

W kinie

W kinie przysiadasz się, przytulasz.
Ciemność spowija nas jak całun.
I nagle… błysk, a światła smuga
świat wydobywa, tnie jak harpun.
Jak dziś pamiętam, każde kino
i każdy film, i Twoje włosy,
i strach, że kiedyś dni te miną,
i przyjdzie mi zapomnieć dotyk.

Dziesiątki razy my w tym kinie…
I cóż, jak wszystko kiedyś minie,
tak i to kino już odeszło.
W przeszłość, niezapomnianą przeszłość.

Zaczekaj na mnie, tam na chmurach.
Ciemności kiedyś skryją Ziemię.
Ty wtedy promień ześlesz tutaj,
co drogę wskaże mi do Ciebie.
Jak wtedy, kiedy w tamtym kinie
to ja ramieniem Cię objąłem,
tak Ty, promieniem, zanim zginę,
drogę mi wskażesz, nad wądołem.

Dziesiątki razy my w tym kinie…
I cóż, jak wszystko kiedyś minie,
tak i to kino już odeszło.
W przeszłość, niezapomnianą przeszłość.

Muzo, pewności mojej drogo,
świeć swoim blaskiem niezrównanym
i wskazuj stopnie moim stopom
w mojej wędrówce ku przystani.
Jak w kinie, w którym promień światła
ukazał moim oczom wszystko,
tak Ty, co noc, każdego lata,
przeszłość zamieniaj mi na przyszłość.

Dziesiątki razy my w tym kinie…
I cóż, jak wszystko kiedyś minie,
tak i to kino już odeszło.
W przeszłość, niezapomnianą przeszłość.

Bydgoszcz, 6 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Kawiarniany dym

Kawiarniany dym

Nad kawiarnianym dymem Wasze twarze.
Pod kawiarnianym dymem kieliszki z winem.
Komu z Was dziś horyzont odpłynie?
Czyją przeszłość deszcz na szybie rozmaże?

Ja swe jutro zgubię w mocnym trunku.
Dobra wódka, gorzka, łzawa i mocna.
Dajcie drugą, nim dopiję do dna
szklano-cierpką deskę ratunku.

Obok mnie ciemnowłosa dziewczyna
zamazała kartkę białym wierszem.
Ja ma wódkę, oczy trochę szersze,
a to przecież się dopiero zaczyna.

To się właśnie w mojej głowie burzy.
I ta wódka trzecia, czwarta i piąta.
I mój świat juz inaczej wygląda.
Piszę wiersz o dalekiej podróży.

Do przyjaciół, którzy są tak blisko,
kiedy wódka jedna i dość.
Kiedy łatwo do nich mi dojść,
a gdy trudno powiedzieć im wszystko.

Łódź, 23 kwietnia 1984 r.,

Milton Ha

Czterdzieści trzy

Z cyklu Raj utracony:

Czterdzieści trzy

Tramwaj podskoczył na zwrotnicy
i ze skrzypieniem odbił w prawo.
Stoimy. Tramwaj, motorniczy.
I my stoimy. Wszyscy razem.

Mijanka w drodze, zwykła sprawa.
Z przeciwka wlecze się mozolnie,
czterdzieści trzy. Górka sporawa
wstrzymuje tramwaj w biegu do mnie.

W końcu dojeżdża skrzypiąc, dudniąc.
I nasz też rusza, chyżo na dół,
ja zaś, pamięci zadość czyniąc,
wciąż zapisuję resztki śladów.

Droga do domu. Do pierwszego.
Gdzie wszystko się zaczęło dla mnie.
Pytania: kiedy i dlaczego,
niezadawane jeszcze mamie.

Czterdzieści trzy. Liczba przeklęta.
Tyle lat wtedy właśnie miałem.
Na całe życie zapamiętam
dzień, w którym Ciebie pożegnałem.

 

Bydgoszcz, 15 września 2017 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha