Przedwczesna zima

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Przedwczesna zima

Ewie Różyckiej (15.02.1959 – 01.12.2018), RiP.

Łąki nad Nerem znowu płaczą.
Przedwczesna zima przyszła na nie.
W leszczynie siadła białą szadzią
i ciszę wzmogła, dobry Panie.

Ner, tak jak zawsze, w ciszy płynie.
Unosi z sobą opar rzeczny,
a duch, co skrył się w tej leszczynie,
prośby o żywot składa wieczny.

Łąką uśpiona mu wtóruje,
powtarza prośbę, wznosi w górę,
i łzy szadziowe wypłakuje,
gdy słońce precz odgania chmurę.

Łąki nad Nerem głośno płaczą.
Zaraz je śniegiem skryje zamieć.
Choć przejdziesz, ślady nie zostaną.
Jedynie w nas zostanie pamięć.

Bydgoszcz, 2 grudnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Reklamy

Łąka zapomnienia

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Łąka zapomnienia

Na łące zapomnienia stoję.
W trawie po kostki brodzę.
Na łące zapomnienia, mojej,
naprzeciw wam wychodzę.

Jak żeśmy razem ją kosili.
Jak żeśmy razem ją grabili.
Jak żeśmy siano przewracali.
Jak żeśmy z łąki powracali.

W pamięci zapach tataraku.
W pamięci każdy słońca zachód.
W pamięci zmysłów zapach malin.
W pamięci noszę, jak medalik.

Na łące zapomnienia stoję.
W trawie po kostki brodzę.
Na łące zapomnienia, mojej,
naprzeciw wam wychodzę.

Bydgoszcz, 27 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Łąka gorąca

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Łąka gorąca

Żar z nieba. Zewsząd. Żar jedynie.
Na łące cichną nawet świerszcze.
Jakby czekały, że przypłynie
choć jeden obłok. Piszę wiersze.

O lecie, które właśnie mija.
O tej jesieni, co za progiem.
O tej zasłonie, co spowija
tę naszą przyszłość. Gadam z Bogiem.

Żar aż zatyka. Żar na łące.
Skryłem się w cieniu pod leszczyną.
Jakieś miraże płyną drżące.
Ja na tej łące, z Tą dziewczyną.

Dziewczyna jednak całkiem inna.
Dziewczyna której mieć nie mogę.
Dziewczyna młoda i niewinna,
i niedostępna. W raju, z Bogiem.

Łąko gorąca, łąko letnia,
choć żar twój ledwie wytrzymuję,
niech się wypełni przepowiednia.
Nim całkiem umrę. Nim zwariuję.

Zanim się stanie łąka wieczna,
pachnąca świeżo ściętym sianem.
Niech nam się stanie ta nadrzeczna.
Zwyczajna łąka, dobry Panie.

Choćby i tamta, co nad Nerem.
Gorąca, pełna tataraku.
Na którą, kiedyś tam, rowerem,
jeździłem by podziwiać zachód.

Bydgoszcz, 27 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Przeciwne ścieżki

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Przeciwne ścieżki

Januszowi Różyckiemu (1955 – 2017)

Tu, gdzie ten świat wydawał się prosty
i gdzie korony dumnie swe wzniosły
dęby sadzone równo przed wiekiem
gdzie miłość matki była tym lekiem,
Ty byłeś ze mną, zawsze i wszędzie.
Kolejne obraz, krótkie ujęcie.
Znów przywołuje w mojej pamięci
chwile najlepsze. Dokąd najczęściej?

Nad staw, na ryby, na grzybobranie.
Nad Ner, na łąki, w ślad za bocianem.
Do lasu, który tylko przez pole.
I spać na sianie, razem, w stodole.
Podobno wszystko tam się zaczęło.
Tylko właściwie co, jak, dlaczego?
Pytania stawiam bez odpowiedzi.
Nie pytać więcej? Już nie chcesz wiedzieć?

Na dróg rozstaju stoję zdumiony.
Przeciwne ścieżki, w przeciwne strony,
wywiodły kiedyś. Po co? Dlaczego?
Ciebie tu blisko, mnie zaś daleko.
A dzisiaj wracam, całkiem spóźniony.
Nikt nie otwiera. W kościele dzwony
biją nierówno, w żałobnej nucie.
I chcę zapomnieć i chcę gdzieś uciec.

Pod parą dębów nikt już nie mieszka.
W domu dach runął, zarosła ścieżka.
I letniej kuchni także już nie ma.
Piszę do Ciebie. List, nie poemat.
Że szkoda żeśmy nie pogadali.
Że żal tych gruszek, czereśni, malin.
Że w rowie woda dawno nie płynie.
Przeciwne ścieżki. Pamięć w nich ginie.

Bydgoszcz, 24 maja 2017 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Łąki nad Nerem

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Łąki nad Nerem

Magdzie, mojej ciotecznej siostrze.

Wracam i znowu stopy krwawią.
Trawa tak samo szorstka, ostra.
Ostrożnie kroki swoje stawiam
i wraca pamięć. Ja i siostra.

Ner się leniwie snuje obok.
W trawie buszuje życie wszelkie.
Ledwie widoczny, biały obłok
przesłonił słońce, żółte, wielkie.

A w wodzie się odbija promień
i oczy razi nas, bezczelnie.
Nic już nie widzę. Brak mi wspomnień.
Choć niby pięknie i subtelnie.

A przecież kiedyś ona spyta:
„Pamiętasz tamten czas nad Nerem?”
Co jej odpowiem? Może? Chyba?
Innym zasłonię się plenerem?

Lecz widzę znowu. Słońce pali.
My na tej łące, dzieci jeszcze.
Siano zgrabione, zapach malin
od lasu niesie się powietrzem.

Bydgoszcz, 13 czerwca 2017 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Łąka przypomnień

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Łąka przypomnień

Jeszcze pamiętam jak pachniesz.
Jeszcze twą szorstkość czuję.
Jeszcze me wiersze czymś natchniesz.
Łąko! Tak, potrzebuję.

Tyś jest mi dana na zawsze.
W powodzi trawy, kwiatów.
Ty we śnie jawisz się także.
Łąko! Matko ornatów.

W wierszu, niech Ner wciąż tu płynie.
W wierszu, łąko mi pachnij.
Powiedź ku tamtej dziewczynie.
Łąko! Myśli me natchnij.

Kiedy mi ciebie zabraknie.
Obraz całkiem zaginie.
Niech słowo me nie wyblaknie.
Łąko! W nim nie przeminiesz.

Bydgoszcz, 27 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Próg czwarty

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Próg czwarty

Wracam. Od szosy lekko z góry.
Żwir pod stopami chrzęści, rzęzi.
A przed oczami, spopod chmury
las się wyłania, na krawędzi.

Dom jeszcze stoi. Lśni czerwono
cegła na ścianie szczytem do mnie.
Wszystko wygląda tak znajomo.
Napływa w głowie fala wspomnień.

Dwa dęby rosłe i wysokie.
Jedynie kuchni letniej nie ma.
Firanki, jakby inne w oknie.
Znajomo pachnie jasna ziemia.

Na progu domu kot się pręży.
Kot nieznajomy, zwykły buras.
Czarnej, a choćbym wzrok wytężył,
nie znajdę tutaj. Dawno w chmurach.

Na czwartym progu stoję dzisiaj.
W domu, za szybą, obce twarze.
Nikt już nie powie: „Witaj, witaj”
Na progu nikt się nie pokaże.

Wracam, choć idzie mi niesporo.
Zostawiam dom z czerwonej cegły.
I tych postaci w nim, kilkoro.
Czas dokonany, tak odległy.

Bydgoszcz, 22 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha