Wiśnie i czereśnie

Wiśnie i czereśnie

Leżymy pod drzewem.
Cień kładzie się na twarze.
Leżymy pod drzewem.
Dojrzałość nam się marzy.

A nad głowami czerwień,
to wiśni to czereśni.
A nad głowami słodycz
na wyciągnięcie ręki.

Leżymy pod drzewem.
Wiatr liście drzewa gładzi.
Leżymy pod drzewem,
ciekawi gdzie prowadzisz.

A nad głowami czerwień,
to wiśni to czereśni.
A nad głowami słodycz
na wyciągnięcie ręki.

Leżymy pod drzewem.
Nic więcej nam się nie chce.
Leżymy pod drzewem
przykryci liśćmi szczelnie.

Ponad głowami jesień
bez wiśni i czereśni,
a niezmierzona przestrzeń
zaprasza byśmy weszli.

 

Bydgoszcz, 31 sierpnia 2015 r.,

Pióro

Milton Ha

Reklamy

List do Krzysztofa. Ostatni.

List do Krzysztofa. Ostatni.
Krzysztofowi, przyjacielowi z dzieciństwa, kuzynowi, na ostatnią drogę, przedwczesny list.
(† 09.01.2017)

Z Tobą wszystko, co pierwsze, a co pierwsze, najlepsze.
Życie jak nieba przestrzeń, wydawał się większe.
Więc nie mogę zapomnieć. Chcę by ciągle tak było.
Żeby wszystko od nowa, żeby znów się ruszyło.

Pierwsze jabłka i wiśnie ukradzione zza płotu.
Pierwsze żniwa i stogi. W upał pierwsze omłoty.
Pierwszy sum wyciągnięty z Narwi wirów, zakoli.
Wpław na wyspę i plaża skryta w cieniu topoli.

I na grzyby. Ten pierwszy świt o czwartej nad ranem.
Powrót z dwoma koszami i koszulą wypchaną.
A za nami las szumiał i przedrzeźniał wiatr w polu,
i popychał nas lekko prosto drogą do domu.

Pierwszy len wyklepany i paździerze we włosach.
Pierwsze ziarna przewiane i wyrwana komosa.
Pierwszy raz do remizy parnym, gorącym latem,
i „Patykiem pisane” pierwsze wino z grymasem.

Pierwsze wiejskie dziewczyny całowane niezdarnie.
Pierwszy raz na Junaku, który kopcił koszmarnie.
Pierwsze spalone „Sporty” – takie w paczkach po dziesięć
– i od ojca, po równo, tyleż samo uderzeń.

Z Tobą wszystko, co pierwsze, a co pierwsze, najlepsze.
Życie jak nieba przestrzeń, wydawało się większe.
Więc nie mogę zapomnieć. Chcę by ciągle tak było.
Żeby wszystko od nowa, żeby znów się ruszyło.

Jednak życie jak Narew, odpłynęło gdzie w przeszłość.
Wszystko już się skończyło. To, co nasze, odeszło.
Lód na rzece skuł wodę, a ja piszę do Ciebie
taki mój list na drogę. Taki zwykły, od siebie.

Idź przed siebie, idź śmiało, gdzie poniosą Cię nogi.
A gdy lato nadejdzie, przyjdź nad na Narew, na łąki.
Zbuduj szałas nad rzeką, koło starej topoli,
i poczekaj tam na mnie. Czasu nie licz. To boli.

Bydgoszcz, 11 stycznia 2017 r.,

Pióro

Milton Ha

Krzysiek na Narwią czb

Łąki nad Nerem

Łąki nad Nerem

(posłuchaj, recytuje Maria Duszka: Łąki nad Nerem)
Magdzie, mojej ciotecznej siostrze, na wspomnienie dzieciństwa, które już nie wróci…

Wracam i znowu stopy krwawią.
Trawa tak samo szorstka, ostra.
Ostrożnie kroki swoje stawiam
i wraca pamięć. Ja i siostra.

Ner się leniwie snuje obok.
W trawie buszuje życie wszelkie.
Ledwie widoczny, biały obłok
przesłonił słońce, żółte, wielkie.

A w wodzie się odbija promień
i oczy razi nam, bezczelnie.
Nic już nie widzę. Brak mi wspomnień.
Choć niby pięknie i subtelnie.

A przecież kiedyś ona spyta:
„Pamiętasz tamten czas nad Nerem?”
Co jej odpowiem? Może? Chyba?
Innym zasłonię się plenerem?

Lecz widzę znowu. Słońce pali.
My na tej łące, dzieci jeszcze.
Siano zgrabione, zapach malin
od lasu niesie się powietrzem.

Bydgoszcz, 13 czerwca 2017 r.,

Pióro

Milton Ha

Wiersza można też wysłuchać w recytacji Marii Duszki, poetki z Sieradza, prowadzącej Koło Literackie „Anima”. Nominowanej do nagrody „Człowieka Roku”  województwa łódzkiego, za rok 2017. Tu jest to nagranie: Łąki nad Nerem.mp3

Łąki nad Nerem – autor zdjęć: Maria Duszka, 2018 r., publikacja za zgoda autorki. (dotyczy również zdjęcia wyróżniającego)