Wybór

Wybór

Od zera do inżyniera.
Od inżyniera do humanisty.
W końcu przyszło wybierać.
Wybór był oczywisty…

Poezja

 

Bydgoszcz, 14 czerwca 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro

 

Milton Ha

Reklamy

Nie będę malowanym ptakiem

Nie będę malowanym ptakiem

Nieznanym autorom albo Jerzemu Kosińskiemu…

Nie będę malowanym ptakiem
Wystarczy być mnie nie wystarczy.
Z tego ogrodu wyjście takie,
że nikt stąd nie chce wyjść, im starszy.

Nie widzę szansy, lecz panie Chance,
za cały świat musi wystarczyć,
ten widok z okna, tych domów pięć,
co pamięć moją chce zawłaszczyć.

Dziś z grobu wstaje Hieronim Bosch.
Postaci maski znów przywdziały.
Ptak malowany wart ledwie grosz,
a „Stół Mądrości” kruszy skały.

Coś trzeba zrobić, by znów i znów.
By świat na nowo poukładać.
Żebyśmy mogli dośnić swych snów.
Żebyśmy mogli się poskładać.

Nie będę malowanym ptakiem.
Nie dam się w inne pióra ubrać.
I nie usiądę też okrakiem
na życiu, żeby lepsze wybrać.

A tym, co plują mi pod nogi,
nie dam ni krztyny satysfakcji.
Bóg albo Jahwe, Boże drogi.
Wybierać trzeba? Z jakiej racji?

Gdy lepszy będzie ten, czy tamten.
Gdy kolor będzie miał znaczenie.
Stanie się wszystko nic nie warte.
I nie wystarczy być na scenie.

Żona się na mnie dziwnie patrzy.
Cisza dokoła. Zasiał makiem.
Wystarczy być mnie nie wystarczy.
Nie będę malowanym ptakiem.

Bydgoszcz, 10 maja 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro

 

Milton Ha

Wyschnięty staw

Wyschnięty staw

W stawie, gdziem topił się, bez skutku,
gdzie mułu było na dwa metry,
jedynie trawa. Rów ze smutku
całkiem już wysechł. Śnią katedry
topoli, co nad rowem wzrosły,
by ktoś im wody podał żywej,
lecz sucho stale. Upał ostry
wygania w cienie. Drodze krzywej
przyglądam się, zapamiętuję,
by kiedyś tu powrócić jeszcze,
a rozum gani i strofuje,
żem całkiem głupi. W sobie pieszczę
po raz ostatni widok stawu,
gdziem się był topił, nieskutecznie.
A gdyby? Ile z tego strachu,
co ze mną dzisiaj, miałbym wiecznie?

Bydgoszcz, 9 maja 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro

 

Milton Ha

Pieśni z moich wierszy

Pieśni z moich wierszy

Słowa, które w mych wierszach,
wypływają spod serca,
a ja ciągle znajduję te nowe
i mam dla nich już miejsce gotowe.
Dam je wszystkim, bo widać, tak trzeba.
Dam je wszystkim, bo widać, tak trzeba.

Myśli, które spisuję,
wyrastają jak tuje,
a ja głaszczę ich głowy zielone
i wciąż witam jak dobre znajome.
Zagram wszystkim je z wiatrem na drzewach.
Zagram wszystkim je z wiatrem na drzewach.

Kiedy pieśni już płyną,
szumiąc ciemną doliną,
ja się w szumie drzew koron zamykam
i upojną muzyką oddycham.
Słucham pieśni, nim całkiem przeminą.
Słucham pieśni, nim całkiem przeminą

Pieśni, które wam śpiewam,
powtarzają w krąg drzewa,
a ja pieśni wciąż słowa obracam
i do jednej tej myśli powracam.
Mnie już więcej niczego nie trzeba.
Mnie już więcej niczego nie trzeba.

Bydgoszcz, 25 lutego 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro

 

Milton Ha

Łąki Pańskie

Łąki Pańskie

Za oknem świergot budzi dzień.
Znad lasu chmura się wynurza,
a z drugiej strony wzgórza cień
już się przytula do podnóża.

Niebo jak żagiel wzdyma się.
Unosi ponad moją głową.
A w stawie, tysiącami mgnień,
słońce odbija się na nowo.

Wstał nowy dzień i nowy ja.
Przecieram oczy ze zdumienia,
że wszystko tak jak zawsze trwa,
jakby niczego nikt nie zmieniał.

U skraju lasu ten sam krzyż.
Ta sama droga, nasze ślady.
W tym samym łóżku ze mną śpisz.
Czemu nie wstajesz? Świt już blady.

Przecież na łąki jechać czas.
Siano skoszone zgrabić trzeba.
Trzeba zanurzyć się w ten las,
za którym łąka na nas czeka.

A jeśli nawet trawa tam
dawno skoszona i zgrabiona,
będzie tam na nas czekał Pan.
U niego trawa wciąż zielona.

Bydgoszcz, 12 marca 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

Ostatnia czarownica

Ostatnia czarownica

Roku Pańskiego 1747.

Fordoński rynek. Kat już przyjechał.
Dwa dni w drodze, z Poznania. Strudzony wielce.
Prowadzą skazaną za czary.

Za powieszenie złodzieja – 4 talary
Za spalenie czarownicy – 4 talary
Za tortury, obcięcie włosów, chłostę, wygnanie z miasta – 3 marki
Za ukaranie ladacznicy – 3 marki
Za dekapitację toporem – 2 talary
Za ćwiartowanie – 4 talary
Za sprzątanie szczątków i pochówek – 2 talary

Tłum wyje. Przeklina. Spluwa. Rzuca kamieniami.
Kobieta płonie. Rachunek wystawiony. 6 talarów.

Bydgoszcz, 9 marca 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Oficjalnie, karę spalenia na stosie za czary, zniesiono w Polsce w roku 1776. Jednak ostatnią ofiarą tego procederu była Barbara Zdunk, spalona na stosie w miejscowości Reszel, 21 sierpnia 1811 r. Więcej na ten temat, na stronie: http://zen.fpiec.pl/post/2015/07/11/barbarazdunk

Pióro

Milton Ha

inkwizycja-anabaptysci

Rys. 1 Żona holenderskiego anabaptysty palona na stosie.

Zdjęcie ilustracyjne do wiersza, pobrano ze strony: http://www.wiatrak.nl/9707/inkwizycja-czyli-holenderski-wstret-do-watykanu. Grafika nieujawnionego autora, ok.XVIII w. Nie jest objęta prawem autorskim na terenie Polski, z uwagi na datę powstania. Utwór starszy niż 100 lat.

Nieodgadnioność

Nieodgadnioność

W zawitych kręgach traw zielonych,
gdzie się zieloność z kwieciem ściga,
stoję nad Toba pochylony.
Czy tylko mi się zdaje? Chyba.

Wiatr już rozsupłał Twe warkocze
i pośród trawy poukrywał,
a ja wspominam tamte noce.
Czy to się wydarzyło? Chyba.

Wiatr w trawie szumi, szepcze, gada.
Odsłania Ciebie, to zakrywa.
Wieczorne słońce zapowiada
westchnienia całonocne? Chyba.

Na niebie pierwsze gwiazdy błyszczą.
Wzrok Ci ucieka w nieskończoność.
Na co nam jeszcze czekać przyszło
aż tyle lat? Nieodgadnioność.

Bydgoszcz, 24 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha