Ruszaj na Giełdę

Ruszaj na Giełdę
Uczestnikom, wykonawcom i organizatorom, z okazji 50-tej Giełdy Piosenki w Szklarskiej Porębie.

Gdy poprzez opar wskroś przebija
poranne słońce ledwo wzeszłe,
choć czasem dłuższa chwila mija,
nie czekaj, aż się całkiem przetrze.

Ruszaj na Giełdę,
w Szklarskiej Porębie,
i pod Ponurą Małpą
śpiewaj na całe gardło.

A kiedy dojdziesz już na górę,
rozłóż karimat na polanie.
Zanurz się całkiem w tę naturę.
I czekaj. Niech się samo stanie.

Jesteś na Giełdzie,
w Szklarskiej Porębie,
więc pod Ponurą Małpą
śpiewaj na całe gardło.

Wszystkie śpiewniki zostaw w domu.
A jeśli nawet nie znasz tekstu,
to nie przyznawaj się nikomu –
Trawy na skłonie tekst szeleszczą.

Usiądź na Giełdzie,
w Szklarskiej Porębie,
i pod Ponurą Małpą
śpiewaj na całe gardło.

A kiedy wracać przyjdzie pora,
gdy przy ognisku się nie zmieścisz,
pomyśl, że to jest metafora,
o tych, co kiedyś stąd odeszli.

Wrócisz na Giełdę,
w Szklarskiej Porębie,
i pod Ponurą Małpą
zaśpiewasz na całe gardło.

Bydgoszcz, 28 lipca 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Reklamy

Do Nieszawy droga prosta

Do Nieszawy droga prosta
Edwardowi Stachurze „Stedowi”.

Do Nieszawy droga prosta.
W dole Wisła srebrzy włosy.
W ślad za Stedem mnie przyniosła
wzdłuż „gzygzakowatej” szosy,
pieśń ulotna.

Patrzę w dół, za śladem wozów,
co do promu z góry parły.
Słowa szukam, słucham głosu.
Ślad odkrywam, ten zatarty,
Potęgowej.

Śpiew gdzieś płynie i ucicha,
albo tylko mi się zdaje.
Mróz w sitowiu świt przywitał
ręki nocy nie podając
na odchodne.

Pieśniarz także odszedł dawno.
Promem na brzeg innej rzeki.
Już nie patrzy w stronę tamtą,
z której przyszedł, bo na wieki
wywędrował.

Tylko stara Potęgowa
cieszy się na nieboskłonie,
kiedy słyszy jego słowa.
Ja zaś piszę, prośbę do niej.
Tu, w Nieszawie.

Powiedz jemu, że żyć warto.
Choćby tylko dla przyjaciół.
Nawet gdy znaczoną kartą
los zagrywa nam w bez atu
i z rekontrą.

Bydgoszcz – Nieszawa, 5 lutego 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

 

W celu ilustracji wykorzystano zdjęcia własne oraz zdjęcia, niżej wymienionych autorów, które zostały udostępnione publicznie w Internecie na warunkach dozwolonego użytku publicznego na podstawie Creative Commons Attribution 3.0 Unported, oraz licencji z nimi zgodnych:

Edward Stachura, autor zdjęcia nieznany, źródło:http://tnn.pl/ikonopis.php?idz=5312, http://lubelskie.regiopedia.pl/zdjecie/edward-stachura-51015
Nieszawa, prom przez Wisłę. W tle widoczne miasto z kościołem św. Jadwigi, autor: Mariusz Kędzierski Mkedzie, 3 lipca 2005 r., (1 kadr)
Nieszawa – kościół parafialny pw. św. Jadwigi, XV w., autor: HWsnajper, 24 sierpnia 2012 r., (1 kadr)
Nieszawa, ul. Mickiewicza 6 – dom, obecnie muzeum Stanisława Noakowskiego, pocz. XIX w., autor: Antekbojar, 24 września 2008 r., (1 kadr)
Panorama Nieszawy, autor: Antekbojar, 24 września 2008 r., (1 kadr)
Nieszawa – pl. Kazimierza Jagiellończyka, autor: Andrzej Otrębski, 20 lipca 2012 r., (1 kadr)
Wisła w Brdyujściu w Bydgoszczy. Zima. autor: Pit1233, 2005 r., (1 kadr)

Piotr

Piotr
Piotrowi Skrzyneckiemu

Siadam sobie, kapelusz stawiam.
Zbieram datki, gdy ludzie hojni.
Za pięć groszy szczęście zamawiam.
Za dwadzieścia, chronię od wojny.

U „Singera”, na Kazimierzu,
ludzi tłum i żadnego Żyda.
Limuzyny. Zaś na talerzu:
kaczka, maca, na słodko ryba.

Ktoś zza szyby, z twarzą pijaka,
wciąż przeze mnie patrzy na przestrzał.
Przeszedł Piotr i wrzucił piątaka.
I niczego ode mnie nie chciał.

Święto Purim, trzeba się upić,
ale nie ma komu i po co.
Wyszedł Piotr i głowę w płaszcz wtulił.
I przed siebie poszedł gdzieś nocą.

Mnie do drogi także coś wzywa.
Czas już, chyba? Idę do domu.
W kapeluszu już nie przybywa.
Wojny też nie życzę nikomu.

Już niczego tu nie napiszę.
I nic więcej już nie wysiedzę.
Piotra cień mnie ulicą wiedzie.
Wołam za nim. Brak odpowiedzi.

Może jeszcze nie moja pora?
I na sprzedaż u mnie coś jeszcze?
Może tylko ta metafora:
W kapeluszu ukryte szczęście.

Bydgoszcz, 9 kwietnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

Piotr_Skrzynecki

 

 

 

 

 

Piotr Skrzynecki, 21 listopada 1992, autor zdjęcia: Wojciech Morek FVA, Praca własna
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Piotr_Skrzynecki.jpg
Ten plik udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0

Białośliwie

Białośliwie
Białośliwianom, pod śliwowicę i pstrąga z pieca, swój nieudolny wierszyk polecam…

A w Białośliwiu śliwę przybrało.
Śniegu białego znów napadało
i stoi w mroźnej i wietrznej trwodze
Na zamarzniętej bielonej nodze.
Lecz kiedy wiosna w marcu tu wkroczy,
otworzy swoje zdumione oczy.
Rozpuści burzę zielonych liści.
Wędrownym ptakom liściki wyśle.

Ref.:
A komu w drogę przychodzi ruszyć,
w lutym poziomki mogą go wzruszyć.
Do Białośliwia, zjeżdża się wiara,
gdzie nie zasypia żadna gitara.

Do maja z troską w sobie przygarnie.
Jak matka dzieci, wszystkie nakarmi.
Na koniec stanie w kwiaty ubrana –
białośliwiański sad jej się kłania.
Latem, gdy spłynie żar na jej ziemię,
owoców na się poweźmie brzemię
i sokiem swoim wszystkie wykarmi.
Słońce granatem każdy wybarwi.

Ref.:
A komu w drogę przychodzi ruszyć,
w lutym poziomki mogą go wzruszyć.
Do Białośliwia, zjeżdża się wiara,
i nie zasypia żadna gitara.

Potem jesienią, już w czasie zbiorów,
w granacie krągłych pełnych kolorów,
rozpuści włosów liściaste kiście,
by wiatr wyczesał z nich zeschłe liście.
I będzie stała sama na wietrze,
aż wiatr srebrzyste łzy jej obetrze,
aż stanie całkiem naga i bosa,
a las zróżowi się w lila wrzosach.

Ref.:
A komu w drogę przychodzi ruszyć,
w lutym poziomki mogą go wzruszyć.
Do Białośliwia, zjeżdża się wiara,
i nie zasypia żadna gitara.

A kiedy przyjdą znów pierwsze chłody,
swych lokatorów wyśle, hen, w drogi.
Zaś w listopadzie, gdy mrozy pierwsze,
do snu poczyta nam nowe wiersze.
I tak, strudzona tym rocznym znojem,
uśnie w ogrodzie, żeby w spokoju
kolejną zimę przespać. Na słodko.
Zobacz! Tam stoi. Spojrzyj za okno!

Ref.:
A komu w drogę przychodzi ruszyć,
w lutym poziomki mogą go wzruszyć.
Do Białośliwia, zjeżdża się wiara,
i nie zasypia żadna gitara.

Bydgoszcz, 10 lutego 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Głos

Głos
Piotrowi Kaczkowskiem

Głos ma oblicze, choć mało znane.
Dobrze chronione, nierozpoznane.
Jednak, co nieco wiemy i o nim.
„Kaczor” – to ponoć, jego pseudonim.

Głos ma na głowie włos srebrno-szary.
Na oczach grube ma okulary.
Na oko latek może pięćdziesiąt,
a tak naprawdę ma siedemdziesiąt.

Głos w mojej głowie siedzi od dawna.
Siedzi i nieźle ciągle rozrabia.
O ustalonej z góry godzinie
Głos się odzywa. Siedzę jak w kinie.

Dopiero później dociera do mnie.
że Głos dochodzi z radia koło mnie,
że to jest Trójka i wieczne granie,
a Głos mnie właśnie zaprosił na nie.

Siadam wygodnie w swoim fotelu,
i delektuję się tak jak wielu,
to głosem Głosu, to znów muzyką.
Dźwięki mnie koją, a chandra znika.

Prawie pół wieku tak mnie kołysze,
więc kiedy tylko głos Głosu słyszę,
podkręcam głośność radia na Maksa
żeby posłuchać znów Minimax’a.

I z rozrzewnieniem wspominam lata,
gdy Głos był w radio a ja na czatach,
by ponagrywać wszystko jak leci,
Led Zepellin’ów album. Ten trzeci.

„Since I’ve Been Loving You” poleciało.
Dreszcz przeszył wtedy me całe ciało,
a Głos spokojnie i flegmatycznie,
tak podsumował: „Są fantastyczni.”

Dla mnie się wtedy wszystko zaczęło.
I trwa tak ciągle. Nic nie minęło.
Głos w mojej głowie marzenia wzrusza.
Za Głosem, bowiem, człowiek i dusza.

Ten Głos niezmiennie płynie z oddali
Ja choć już stary, ciągle na fali.
Głos mi dostarcza wciąż nowe dźwięki,
a ja odpływam. Mój Głosie, dzięki!

Bydgoszcz, 14 lutego 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Abakany

Abakany

Zagubiony spoglądam na świat w nich schowany,
gdzie się materializuje myśl nieodgadniona,
i wzrokiem niewidzącym dotykam. Abakany
I za każdy razem myśl nowa. Niedokończona.

W siermiężnych splotach jutowych, gdzie życia cud utkany,
W mięsistych tkanin fałdach, w tiulach zwiewnych westchnieniem,
kamień mówi bezgłosem. To mówią Abakany.
Tłum pordzewiałych korpusów na „Agory” scenie.

Ten tłum „Nierozpoznanych”, kilku „Spacerujących”
„Pięciu biegnących” dokądś, jakiś „Manus Ultimus”,
A we mnie pustka znaczeń i pytanie bez końca:
Dokąd zdążają i po co, zaklęte w kamieniu?

Staję przed nimi nagi, odarty z myśli całkiem,
i zachwyt w głowie walczy z niepokojącą myślą:
Co będzie, gdy wyruszą swoim podniebnym traktem
„Ptaki Dobra i Zła”? Kogo nam tutaj przyślą?

Może z „Zamku Artura” do nas przybędą tutaj?
Może staną w szeregu jako świadkowie chwały?
Wyciągną „Ręce jak drzewa”? Mnie o to nie pytaj.
Co wtedy będzie, nie wiem, lecz będą Abakany.

W dniu śmierci Magdaleny Abakanowicz (20.06.1930-21.04.2017), artystki światowej sławy, artystki niezwykłej i wybitnej.

Bydgoszcz, 21 kwietnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Abakanowicz_IMG_4565

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcie udostępniono z portalu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Abakanowicz_IMG_4565.jpg na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe

Skrzyżowania (po latach)

Skrzyżowania (po latach)

Zawracam się myślami poprzez nieistnienia,
naszych ścieżek i dróżek dziwne niesplątanie
i dławię w sobie, w środku, uczucie zwątpienia,
że Was już tam nie ma, tak niespodziewanie.

Więc zbieram po ulicach rozrzucone słowa,
Wyblakłe i zużyte, nieważne bilety.
i nie wiedzieć dlaczego, składam je od nowa,
tak, aby wpadły tutaj, w wiersz ledwo zaczęty.

Natrętne, niemożliwe wprost do odrzucenia.
Znowu chcą bezlitośnie wszystko poodsłaniać.
I w wersy wchodzą same, jakby od niechcenia.
Mieszają się i cisną, znów chciałyby kłamać.

Lecz je trzymam na wodzy, znów walczę z myślami.
I zamykam się w sobie, by dać sobie radę,
kiedy prosto w oczy, a nie miedzy wierszami,
przyjdzie odpowiedzieć, jaki jestem naprawdę.

Bydgoszcz, 14 maja 2005/11 sierpnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha