Piosenka o Andrzeju

Piosenka o Andrzeju

Z dedykacją dla Andrzeja, mojego przyjaciela
Z podziękowaniem za inspirację dla Oli Bacińskiej i Leonarda Luthera

Jest tylko jeden taki Andrzej.
Każdy takiego dobrze zna.
Ten, który wczoraj, dzisiaj, zawsze,
i w ogień także, jeśli trza.

ref.
Do Leonarda teraz piję,
który Mariana swego ma.
Andrzeja także mam, więc żyję,
Andrzeja przecież każdy ma.

Jest tylko jeden, choć ich wielu.
Ten jeden, co nas dobrze zna.
Który nam mówi „Przyjacielu”
gdy czasem kpi, a czasem łka.

Do Leonarda …

Z nim tylko dobrze wiem, że żyję
I zawsze wiem, o co ta gra.
Z Andrzejem zawsze się napiję,
chociaż wątroba już nie ta.

Do Leonarda …

A kiedy Andrzej zapomina
że żyję gdzieś, i że mnie zna,
wtedy mu szybko przypominam:
Andrzejku, żyję. Tak to ja.

Do Leonarda …

Bydgoszcz, 30 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Reklamy

Po raz ostatni

Po raz ostatni

Gdy smutki już posprzedajemy,
gdy nas już wyrwiesz z każdej matni,
pozwól nam kochać, tu na Ziemi.
Po raz ostatni.

A gdy już czas nam będzie w drogę,
gdy płaszcz wydadzą nam już z szatni,
pozwól ulicą pójść, jak co dzień.
Po raz ostatni.

Gdy na wysokiej, Twojej grani,
okaże się, że myśmy zdatni,
pozwól nam cały strach mieć za nic.
Po raz ostatni.

Wtedy pójdziemy, skoro trzeba,
my, na pokusy tak podatni,
lecz pozwól wtedy nam zaśpiewać.
Po raz ostatni.

A głos niech się po górach niesie
i wąwóz niech go uwydatni.
Będziemy sławić złotą jesień.
Po raz ostatni.

Bydgoszcz, 29 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Wieczór bezsenny

Wieczór bezsenny

Nabrałem wieczoru wprost do filiżanki.
Ciepłego, jak lato, albo wczesna jesień.
Rozsunąłem na bok z chmur tkane firanki.
Gdzieś po Mlecznej Drodze licho kogoś niesie.

ref.
Po Mlecznej Drodze,
Wielkim Wozem,
kolejne wiersze
do Was wiozę.

A mnie się na nowy wiersz wyraźnie zbiera
i do filiżanki, gdzie kawa jak heban,
z Mlecznej Drogi mleka już sobie nabieram.
Wiersz czeka posłusznie. Czeka ile trzeba.

Po Mlecznej Drodze…

Pewnie dziś napiszę. Jakiś wiersz. Tak sądzę.
Wiersz zupełnie nowy. Zamglony, jesienny.
A na Mlecznej Drodze zapewne zabłądzę.
Drzwi lekko uchylam na wieczór bezsenny.

Po Mlecznej Drodze…

Bydgoszcz, 28 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Przychodzą czasem

Przychodzą czasem

Przychodzą czasem wiadomości.
Jak złodziej, co się skrada nocą.
Jak hordy nieproszonych gości
i nie wiadomo, skąd i po co.

Padają czasem takie słowa,
których nie chcielibyśmy słyszeć
i powtarzane wciąż od nowa
są w stanie przerwać każdą ciszę.

Przychodzi wreszcie taka chwila,
na którą nigdy nie czekamy.
Która ku ziemi nas pochyla,
bo nazbyt ciężkie, co dźwigamy.

I wtedy stajesz, wzrok podnosisz
i w skardze rzucasz coś zuchwale,
albo upadasz i Go prosisz,
i nie masz odpowiedzi. Wcale.

Do kogo wołasz, kogo czekasz?
Kto tam ma być? Po której stronie?
A może niepotrzebnie zwlekasz?
Może ten koniec, to jest KONIEC?

Nie wiesz i nigdy się nie dowiesz.
Nie przyjdzie żadna też wiadomość.
A ty nikomu nie odpowiesz,
czy byt w niebycie, to świadomość.

Przychodzą czasem wiadomości.
Jak złodziej, co się skrada nocą.
Jak hordy nieproszonych gości
i tylko ON wie, skąd i po co.

Bydgoszcz, 27 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Czarnostawiański Potok latem

Czarnostawiański Potok latem

Przez próg z Czarnego Stawu
i dalej w dół, wciąż w pędzie.
Potok Czarnostawiański, raz wolno, to znów szybko
opada kaskadami, wciąż za nic mając wszystko.
Na karcie, co z oktawu,
znów jakiś szkic przybędzie.

Siedzimy razem. Lato.
Od gór się echo niesie.
Potok Czarnostawiański, to skrzy się, to się perli
i szumi do mnie słowa, o tym, że coś się spełni.
A ja mam radę na to.
Wiersz spiszę, wiersz o lesie.

W nim będzie las i potok
i młodość lata będzie.
Potok Czarnostawiański, to drga, to znów się kłębi
i ciągle podpowiada, że: „Nie czas jeszcze. Siedźmy.”
Droga poczeka dotąd,
aż wieczór sam przybędzie.

A za plecami potok
wody swoje rozdwaja.
Potok Czarnostawiański, ten sam co zawsze. Stały.
W swym szumie, ukojeniu, niezwykle tak wytrwały.
I gada wciąż, i potąd.
Taki zeń wierny bajarz.

Bydgoszcz, 13 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

Czarnostawiańska Siklawa
Czarnostawiańska Siklawa

Wodogrzmoty Niżne

Wodogrzmoty Niżne

Woda grzmi, huczy, syczy.
Kamień ściera na piasek.
Bóg drobiny już liczy
czasu mając dostatek.

Kamień lśni niczym z lodu,
woda strzela kroplami,
a na dnie, tam u spodu,
jakaś postać mnie mami.

Czy to ja, czy kto inny?
Patrzę w złudne odbicie,
a nurt rwący i zwinny
kręci wiry. Ot, życie.

Nie patrz, nie szukaj tego
czego tam nie ma na dnie.
Woda mami każdego.
Gdy uwierzysz – przepadniesz.

Bydgoszcz, 13 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

Wodogrzmoty Mickiewicza
Wodogrzmoty Mickiewicza

 

Tygrysowi w Kalkucie

Z cyklu Limeryki:

Tygrysowi w Kalkucie

W odpowiedzi Adamowi Gwarze:

Że bengalski tygrys w Kalkucie?
Ja rozumiem, pewnie chciał uciech,
ale żeby do paszczy
narząd jemu dotaszczyć?
Porąbało cię chyba, Helmucie?

Bydgoszcz, 27 listopada 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

 

w wersji drugiej:

Tygrysowi w Kalkucie (wersja druga)
Że bengalski tygrys w Kalkucie?
Ja rozumiem, pewnie chciał uciech,
ale w paszczę otwartą
własny narząd? Nie warto!
Porąbało cię chyba, Helmucie?