Sierpniowa noc

Sierpniowa noc

Wyszedłem na otwartą przestrzeń.
Spotkałem wiatr, co w trawach błądził.
I nie wiedziałem wtedy jeszcze,
że wiatr tak pięknie nam się wtrącił.

On przyniósł zapach Twoich włosów,
które rozplatał i zaplatał.
I ślad porannej, chłodnej rosy.
Srebrzystych łez, tych z końca lata.

Stoję na wzgórzu, po pas w trawie.
Wiatr czesze ją, jak Twoje włosy.
Czeka aż samych ich zostawię,
żeby mógł trawę zauroczyć.

I nagle cisza, wiatr nie wieje.
W trawie Twój oddech też zanika.
Księżyc się do nas pełnią śmieje.
Włosy Twe srebrem wskroś przetyka.

To cud, czy tylko wyobraźnia?
Spotkałem Ciebie na tym wzgórzu,
czy księżyc ze mną się zabawiał,
rzucając cienie na Zagórzu?

Nocą sierpniową, już po zmroku,
wracam do chaty wolnym krokiem.
Księżyc odbija twarz w potoku,
a gwiazdy w twarzach pustych okien.

Bydgoszcz, 31 sierpnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Reklamy

Truskawkowe pola

Truskawkowe pola

Wracam, i już u bramy czuję,
jak ponad polem się unosi.
A jednak nogi coś krępuje,
żeby pójść ścieżką, która prosi.

Zapach unosi się nad polem.
Zapamiętany.
Zapach unosi się nad polem.
Wyczekiwany.

Ostrożnie stawiam swoje stopy.
I poprzez zagon idę boso.
Od strony miedzy, znane głosy,
niosą się wraz z poranna rosą.

Zapach unosi się nad polem.
Zapamiętany.
Zapach unosi się nad polem.
Wyczekiwany.

Lecz wszystko to ułuda, zwidy.
Na truskawkowych polach pusto.
Nad moją głową Perseidy,
a Narew dla nich niczym lustro.

Zapach nie wznosi się nad polem.
Zapamiętany.
Zapach nie wznosi się nad polem.
Wyczekiwany.

Bydgoszcz, 30 sierpnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Patriotyzm

Z cyklu Aforyzmy

Patriotyzm

Patriotyzm, słowo, którego znaczenia uczymy się przez całe życie i często,
wobec nadzwyczajnych patriotycznych gestów innych osób,
okazuje się, że tak naprawdę, niczego jeszcze nie pojęliśmy.

Bydgoszcz, 27 sierpnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Odchodzące lato

Odchodzące lato

Za oknem złudne słońce świeci.
Jak zwykle kiedy koniec lata
Przezorni myślą o zamieci,
A optymiści? W tarapatach!

Bo na nic jest optymizm, kiedy
na termometrze tylko dziesięć.
Poranne słońce, też niestety,
nic już nie grzeje. Idzie jesień.

Za chwilę runie nam z północy
nawałą chmur i deszczy strugą,
i aż do spodu nas przemoczy,
i pozostanie tu na długo.

A mnie się marzy letnia burza.
Z deszczem tak ciepłym, jak Twe dłonie.
Wiatr, co Twe włosy czule wzburza.
I tęcza gdzieś na nieboskłonie.

Cóż, jednak na nic moje prośby,
ani też zaklęć lista długa.
Lato odchodzi. Żadne groźby
nic tu nie zmienią. Wnet szaruga.

I tylko jedno daje spokój.
Świadomość, że powróci lato.
I tak jak zawsze, jak co roku,
nie można się nie zgodzić na to.

 

Bydgoszcz, 29 sierpnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha

Góry moje

Góry moje

Ref.
Góry moje, góry strzeliste.
Poszarpane tatrzańskie turnie.
Tak dalekie, a jakże bliskie.
Oświetlone słońcem latarnie.

Tam na górach czekają wiatry.
Tam na szczytach chmury się strzępią.
Wkładam linę w worek podarty
i nadzieję na drogę piękną.

Ref.
Góry moje, góry strzeliste.
Poszarpane tatrzańskie turnie.
Tak dalekie, a jakże bliskie.
Oświetlone słońcem latarnie.

Ściany w górę stromo się prężą.
I dostępu bronią zażarcie.
A ja chwytam się skały ręką
i do góry dążę uparcie.

Ref.
Góry moje, góry strzeliste.
Poszarpane tatrzańskie turnie.
Tak dalekie, a jakże bliskie.
Oświetlone słońcem latarnie.

Śmierci w oczy zaglądam hardo.
Pełną piersią oddycham na szczycie.
I już wiem, że do góry iść warto.
Tatry moje, góry moje? To życie!

Ref.
Góry moje, góry strzeliste.
Poszarpane tatrzańskie turnie.
Tak dalekie, a jakże bliskie.
Oświetlone słońcem latarnie.

Bydgoszcz, 26 sierpnia 2017 r.,

Pióro

 

Milton Ha