2027

2027
axis in mediatae signi (*)

Wszystko przedtem. Nic potem.
Wszystko ostatnie. Nic kolejne.
Żadne słowo, obraz, dźwięk.
Smak, zapach, kolor, tknienie.
Żadna myśl.
Nikogo.

In statu nascendi
zapisano na osi czasoprzestrzeni
Początek i Koniec wszystkiego.
Wszystko już się stało, co się stało.
Tylko nam, podróżującym w tu i teraz,
wydaje się, że coś się jeszcze wydarzy.

Kiedy już minie wyznaczona data,
wyjdę na łąkę, położę się w trawie
i wdychając zapach kwitnących kwiatów
uśmiechnę się do błękitnego nieba
nie oczekując żadnej odpowiedzi.
Żadnego axis in mediatae signi.

Bydgoszcz, 31 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

(*) axis in mediatae signi łac. – Jak utrzymują niektórzy, w tym wielu sławnych proroków, oś oznaczająca środek, czyli data w połowie czasu od rzeczywistych narodzin Chrystusa (6 rok p.n.e.) do dnia końca naszej cywilizacji przypadający na rok 2027, w 2000 lat od prawdziwej daty śmierci Chrystusa.

Pióro Milton Ha

F31012023

Strefa słów zakazanych

Strefa słów zakazanych

Okopują się na z góry upatrzonych pozycjach.
Zamykają się wewnątrz ugruntowanych opinii.
Odgradzają się palisadą jedynie słusznych poglądów.

Bezpieczni od jakiegokolwiek wpływu rzeczywistości,
ustanawiają wokół siebie strefę słów zakazanych,
których sami boją się użyć.

W tak komfortowym położeniu
tworzą w nadziei na przebłysk geniuszu,
a nie doczekawszy się,
obwiniają wszystkich tylko nie siebie.

Jakby nie rozumieli,
że strefa słów zakazanych
jest jak strefa zakazu wysokich lotów
dla umysłów objętych wojną uzbrojonych po zęby uprzedzeń.

Tymczasem warto czasem spojrzeć w lustro,
„nie szukać dziury w całym i odpierd@ć się od siebie” (*)

Bydgoszcz, 30 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F30012023

(*) – „Rano spójrz w lustro, zrób przedziałek i odpierdol się od siebie” – maksyma Wiktora Osiatyńskiego.

Nie ten

Nie ten

Nie ten, to inny wariat.
Pod byle pretekstem.
W imię jakiegoś boga, czy jakiejś idei.

Nie ten, to inny wariat.
Jeśli nie teraz, to niedługo.
Jeśli nie za naszego życia, to za waszego.

Nie ten, to inny wariat.
Obróci wszystko w perzynę.
Sprowadzi ludzkość do punktu wyjścia.

Bezradność rozumu
wobec działań tego czy innego wariata
każe podejrzewać, że choć stworzono nas
na obraz i podobieństwo,
to obraz jakby nie ten, a podobieństwo dalekie.

Nie tamten, całkiem inny.

Bydgoszcz, 28 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F28012023

Recykling

Recykling
Z inspiracji wierszem Zbigniewa Herberta pt. „Przesłuchanie anioła”

Najczęściej otwiera się
przed nim zadrukowaną kartą
gdzieś pomiędzy stroną tytułową a spisem treści

jeszcze pełna treści
ubrana w słowa i zdania
zdobna w środki stylistyczne
jak panna w dniu ślubu

po pierwszym czytaniu
ON wydyma wargi

poszukuje w pamięci jakichkolwiek podobieństw
z winy których chciałby odrzucić wszystko
już po pierwszym czytaniu

przy drugim czytaniu
ON rozdrapuje formę

notuje na boku zauważone niedoskonałości
jakby wbijał kolejne gwoździe wieka

przy trzecim czytaniu
ON poszukuje najważniejszego

każde zdanie
każde użyte słowo
każdy postawiony znak
ogląda z podejrzeniem
że oto tam ukrył się
sens

nie znajdując nic wartego uwagi
odkłada do urny z napisem ODRZUCONE
gdzie będzie czekała na zmartwychwstanie
w kolejnym obiegu makulatury
nim dostąpi zadrukowania
słowem z recyklingu
wartym JEGO
uwagi

Bydgoszcz, 24 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

———————————————————–

Zbigniew Herbert

Przesłuchanie anioła

Kiedy staje przed nimi
w cieniu podejrzenia
jest jeszcze cały
z materii światła

eony jego włosów
spięte są w pukiel
niewinności

po pierwszym pytaniu
policzki nabiegają krwią

krew rozprowadzają
narzędzia i interrogacja

żelazem trzciną
wolnym ogniem
określa się granice
jego ciała

uderzenie w plecy
utrwala kręgosłup
między kałużą a obłokiem

po kilku nocach
dzieło jest skończone
skórzane gardło anioła
pełne jest lepkiej ugody

jakże piękna jest chwila
gdy pada na kolana
wcielony w winę
nasycony treścią

język waha się
między wybitymi zębami
a wyznaniem

wieszają go głową w dół

z włosów anioła
ściekają krople wosku
tworząc na podłodze
prostą przepowiednię.

z tomu: „Napis” (1969)

(3)333

(3)333

3
Trzeciego dnia nie wierzyliśmy, że to się dzieje.
Ja, ty, my, wy. Wszyscy spoglądający oczami mediów.
Tylko nie oni.

33
Po trzydziestu trzech dniach wierzyliśmy,
że choćby co trzeci z nich i każdy z ich wrogów
to wszystko się szybko skończy.
Ja, ty, my, wy. Wszyscy spoglądający oczami mediów.
Tylko oni wiedzieli, że będzie inaczej.

333
Ja, ty, my, wy. Wszyscy spoglądający oczami mediów
mówimy o trzysta trzydziestym trzecim dniu,
już nie wierząc w jej szybki koniec.
Tylko oni wciąż trwają w nadziei.

3333
Prawda jest jednak inna.
10 kwietnia 2023 roku upłynie już dzień
trzy tysiące trzysta trzydziesty trzeci.
Ja, ty, my, wy. Wszyscy spoglądający oczami mediów
posługujemy się inną, obcą im miarą czasu,
wierząc że da się zafałszować wynik zwykłego odejmowania.
Tylko oni wiedzą, kiedy to się naprawdę zaczęło.

333
Może wystarczy im do zwycięstwa
jeszcze trzysta trzydzieści trzy dni?

33
Może skończy się nim upłyną jeszcze
kolejne trzydzieści trzy miesiące?

3
Może nie potrwa dłużej niż trzy lata?

✝_3
W_33
O_333
J_3333
N_333
A_33
☦_3

Bydgoszcz, 22 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

F22012023

Noc sierpniowa

Noc sierpniowa

Noc sierpniowa roztacza swój czar.
Księżyc w pełni wysrebrzył już staw.
Szum wieczorny zamienił się w gwar –
Płynie cykad rozmowa wśród traw.
Cicho szepczesz, że chyba już czas,
a mnie trzyma przy Tobie ta noc.
Jeszcze chwilę, pocałuj choć raz.
Nim poranek, nim czar straci moc.

ref.
Mów do mnie najprościej,
lecz nie mów za wiele.
Wystarczy mi słowo,
którym się podzielę.
Wystarczy mi tylko,
uśmiech Twój, nad ranem.
Jasny promień słońca
przez rzęs Twych firanę.

Czas się kończy, szarzeje już noc.
Linię lasu wyostrzył już świt.
Mgieł porannych bieleje już koc.
Księżyc ukrył za chmurą swój wstyd.
W nóg katedrach, wśród bioder twych naw
poszukuję, znajduję i znów…
Jeśli, Boże, istniejesz, to spraw,
bym był słowem, co wyjdzie z jej ust.

ref.
Mów do mnie najprościej,
lecz nie mów za wiele.
Wystarczy mi słowo,
którym się podzielę.
Wystarczy mi tylko,
uśmiech Twój, nad ranem.
Jasny promień słońca
przez rzęs Twych firanę.

Bydgoszcz, 24 listopada 2022 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

F16012023

Dzień Wikipedii

Dzień Wikipedii

Podobno dzisiaj dzień Wikipedii.
Trzeba świętować czy wręcz przeciwnie?
Tej odpowiedzi, by się upewnić,
tam nie znajdziecie, co nie jest dziwne.

Nieuniknione stało się faktem.
Opasłe tomy encyklopedii,
skrypty nauki, wszystko co warte,
zmieszczono w trzewiach tej Wikipedii.

Zmieszczono także, w trylionach bajtów,
bzdur całe multum, fałszywe dane,
więc kto nieukiem, trzeba mu fartu
by znalazł wiedzę, nie szum czy zamęt.

Nie obronimy tego, co przeszłe.
W końcu pochłoną nas trzewia sieci.
Lecz pokąd wokół woda, powietrze,
potąd my sami ciągle jak dzieci.

My wciąż realni i stół, i krzesło.
Wciąż lewa-lewa, a prawa-prawa
Nie pozwolimy by nam to przeszło.
To całe życie w jego przejawach.

Podobno dzisiaj dzień Wikipedii.
Nie ma co sprawdzać, nie ma co gdybać.
Chłodny poranek wnet was otrzeźwi.
Co jest realne, takim się wyda.

Bydgoszcz, 15 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

F15012023

Bałwan

Bałwan

Zimy nie ma, śniegu nie ma,
z dziećmi rozmów trudny temat,
bo jak dzieciom, proszę pana,
wytłumaczyć, że bałwana
nie da się ulepić wcale.
Więc, nie dbając o detale,
wziąłem się na chytry sposób
i metodą prób i losów
obstawiłem, chybił trafił,
że niewielu tak potrafi,
by bałwana zrobić z siebie,
kiedy dziecko jest w potrzebie.

„I co, wyszło? Się udało?

Mówić sukces, to za mało.
Oblepiłem ciało watą,
w rękę rózgę rosochatą
ułapiłem, w oczy węgle
marchew w nosie i przysięgnę,
już cylinder pcham na głowę,
żem jest bałwan, że gotowe…,
aż tu nagle do drzwi dzwonek.
Kątem oka widzę żonę…
Idzie i ze śmiechu pęka.

„Ty bałwanie! Dziś kolęda!”

Bydgoszcz, 14 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

F14012023

retrospekcja

retrospekcja

filmy retro stroje retro styl retro
duszący zapach naftaliny z babcinej szafy
pożółkłe niewyraźne fotografie
postaci poruszające się po celuloidowej kliszy dziwacznymi pląsami
zdziwione obecnością czarnego szumiącego pudła z dziurką
zapisującego ich na wieczność
nie rejestrując przy tym ani jednego dźwięku ich zdumienia

na kolejnej taśmie dostrzegamy kolor i dźwięk
konstatując ze zdumieniem że to my
wtedy piękni i młodzi
dzisiaj retro

Bydgoszcz, 13 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F18012023

wiersz najważniejszy

wiersz najważniejszy

my
umieramy zwykłą śmiercią
w blasku fleszy i w błysku pocisku
w przejmującej ciszy i w rozdzierającym krzyku
samotnie i w obecności tych, którym jeszcze nie pora
publicznie i w prywatnym odosobnieniu
w pół kroku, w pół oddechu, w pół zdania
w pół drogi lub na jej naturalnym końcu
tragicznie lub naturalnie
umieramy zwykłą śmiercią
my

zwykli poeci
umierają zwykłą śmiercią
niewypisanym do końca wiecznym piórem
pustym miejscem przy biurku
niezapisaną kartką
w pół słowa
umierają zwykłą śmiercią
zwykli poeci

prawdziwi poeci
umierają za życia
każdym wierszem i w każdym wierszu
narastającą skargą na niespełnienie
malejącą nadzieją na wiersz najważniejszy
uważni na każde wołanie
wołający o każdą uwagę
umierają za życia
prawdziwi poeci

prawdziwa śmierć prawdziwego poety
to jedynie jego kolejny wiersz
ten najważniejszy
ostatni

Bydgoszcz, 10 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F19012023

out of target

out of target

piszę z przyzwyczajenia (60+)
za darmo rozdaję siebie na targowisku próżności
większość czytelników (60+)
nieliczna grupa posiadająca dobry nawyk czytania
nie kupuję płatnej reklamy każdego wpisu (–60 złotych)
reklamowanie poezji niczego nie zmieni
nadal czytać będą głównie (60+)
nie klikam w reklamy podsyłane dla (60+) (–60 centów dla portalu)
kliknąłbym z ciekawości gdyby podsyłali reklamę dla (18+)
jednak do (60+) nie podsyłają
wiadomo dlaczego

out of target*

Bydgoszcz, 10 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

(*) out of target (ang.) – w wolnym tłumaczeniu: nie ta grupa docelowa

Pióro Milton Ha

F15012023

Chciałbym się odciąć

Chciałbym się odciąć

Chciałbym się odciąć od romantyków.
Od Słowackiego, Fredry, Norwida,
od Kraszewskiego i Mickiewicza.
„Zwykłych wierszyków”. Pisać, by wydać.
Mam już po dziurki krytyków wpisy,
że: „Sens się zgubił w odmętach formy.
Rytm, rym, nieważny. Wiersz – to się słyszy!
Sobą się czuje. Tu, tekst niezborny.”

Chciałbym się odciąć od skamandrytów.
Staffa, Lechonia, Tuwima – nie raz.
Od młodopolskich Leśmiana skryptów.
Od Żeleńskiego i Tetmajera.
Pisać inaczej. Słowa – nie słówka.
Tak, by przestali ciągle wyliczać
ilości zgłosek, gdzie rytm, średniówka.
Plwanie krytyków przestać obmywać.

Bruno Jasieński otworzył okno.
Futurystyczne – w lewo dał serce –
lecz jemu wyszło, bo gdy się odciął,
miał już „Nuż w bżuhu”, „But w butonierce”.
U mnie zaledwie jakieś wierszydła.
Same banały, form powtórzenia.
Już mi poezja całkiem obrzydła.
Chciałbym się odciąć…
………………………….Chęć nic nie zmienia.

Bydgoszcz, 9 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F10012023

Słowo za słowo

Słowo za słowo

Słowo za słowo. Gest za gest.
Szarpiemy tę miłość jak dwa psy kość
rzuconą im przez los przechodzący mimo.

Słowo za słowo. Gest za gest.
Odmieniamy słowo miłość przez przypadki.
Przypadek sprawia, że czasem wypowiadamy to samo.

Słowo za słowo. Gest za gest.
Zieleń łąki przynosi nadzieję na znalezienie.
Wiatr szukający drogi w trawie podszeptuje właściwe.

Słowo za słowo.

Bydgoszcz, 4 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F12012023

Na ostatek

Na ostatek

Na ostatek spojrzę za siebie i spalę wszystkie moje wiersze.
Na czystej kartce, atramentem z łez słonych jak Morze Martwe,
spiszę swój literacki testament.

Na ostatek otworzę bramy piekieł.
Rzucę w otchłań ostatnią myśl i zamknę ją w lochu
wiecznej ciemności i wiecznego oczekiwania.

Na ostatek spojrzyj w niebo.
Odczytaj z dymu moich wierszy naszą miłość,
która potrafiła palić do żywego i do żywego rozpalać.

Wtedy powrócę słonym deszczem.
Na ostatek.

Bydgoszcz, 4 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F11012023

Miej swoje zdanie

Miej swoje zdanie

Mącą ci w głowie wszyscy wokół.
Media, Internet, sąsiad z bloku.
Księża z ambony, politycy.
Teściowie, żona, kolędnicy.

Codziennie ktoś ci kit sprzedaje.
Mówi, co jemu się wydaje,
co gdzieś usłyszał lub przeczytał,
a co wiadomość, to niewypał.

Nim cię do końca przekabacą.
Nim kupią, chociaż nie przepłacą.
Nim sam podobny im się staniesz…
Miej swoje zdanie.

Słuchasz, oglądasz, czytasz, chłoniesz.
Mózg się zlasował tobie całkiem.
Nie poznasz nawet, że to koniec,
że życie twoje całkiem miałkie.

Wystarczy jednak, gdy przystaniesz.
Pomyślisz chwilę samodzielnie.
Na wszystko znajdziesz własne zdanie.
Nie bądź jak inni. Idź oddzielnie.

Nim cię do końca przekabacą.
Nim kupią, chociaż nie przepłacą.
Nim sam podobny im się staniesz…
Miej swoje zdanie.

A jeśli nawet gdzieś pobłądzisz,
jeśli się w kozi róg zapędzisz,
na czas odnajdziesz ludzi mądrych,
wystarczy, że ich szukać będziesz.

Choć wokół pełno różnych głupców,
choć z każdej strony sączą bzdury,
gdy masz ich dosyć, tak po ludzku,
ty każ im „szczać prowadzać kury”.

Nim cię do końca przekabacą.
Nim kupią, chociaż nie przepłacą.
Nim sam podobny im się staniesz…
Miej swoje zdanie.

Bydgoszcz, 9 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

F09012023

Nocna podróż (remake)

Nocna podróż (remake)

Wyruszyliśmy w podroż. Letnią, parną nocą.
Wiatr wzdymał żagle statku, nieboskłon nam morzem.
W śladzie po Wielkim Wozie, ni dokąd , ni po co
niosło nas poprzez bezkres hen, po Mlecznej Drodze.
Wzdłuż drogi kwitły kwiaty gwiazd świeżo zrodzonych.
Wyrastały wzwyż trawy z mgławic galaktycznych.
Wszechświat swoim przestworem z każdej patrzył strony
rzędem gwiazd rozpalonych niczym lamp ulicznych.
Wiodło mnie rozpalenie przez Twój bezkres ciała.
Przez twych loków splątanych wszechpszeniczne drogi.
Przez piersi falujące, gdzie ukryć byś chciała
kosmosu nieme drżenie i krzyk pod obłoki.
Czas się zdawał nie płynąć, gdy my wciąż w pogoni,
w drodze ku uniesieniu, ku spazmów otchłani.
Płynąć nocy bezkresem któż mógłby zabronić,
a choćby i próbował, wszelkie próby na nic.
Nim się nowy dzień zbudzi, nim wstanie nad łąką,
popatrz ze mną w nieboskłon, którym żeglujemy.
Może nim popędzimy uchodząc w noc mroczną,
a czas w miejscu przystanie i trwać tak będziemy.

Bydgoszcz, 8 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F17012023

Grypa u lekarza

Grypa u lekarza

Przyszła raz grypa do lekarza
i jęła z miejsca się obnażać.
Zdjęła bluzeczkę i staniczek,
szpilki, rajteczki i spódnicę,
a gdy już była tylko w gatkach
lekarz już leżał. Na łopatkach.
Bo była z grypy babka z klasą.
Nie byle babsko, nie ladaco.
Miała na miejscu grypa wszystko.
No, okaz zdrowia, cud na Wisłą.
Lekarz na grypę nie miał rady.
Raz był czerwony, raz był blady.
Zaczął się jąkać, że „ten, tego…”,
że „..może mógłby ją z kolegą?”
lecz grypie nie amory w głowie.
Grypa gotową ma odpowiedź.

„Panie doktorze, jestem grypa.
Zwykła zaraza, choć kobi(e)ta.
Owszem, do łóżka wszystkich kładę,
najsilniejszemu też dam radę
ale na okład z moich piersi
niech nikt nie liczy. Koniec pieśni.
Choć czasem wywołuję dreszcze,
prędzej zabolę niż popieszczę,
a poty, choć przynoszę zlewne,
idą z gorączki, to jest pewne.”

Lekarz zasępił się i struchlał.
Choć chciałby z grypą usta-usta,
to jednak duże jest ryzyko,
że się prawdziwą skończy grypą.
Przepisał jej oseltamivir –
jak grypa weźmie, to się zdziwi.
Migiem jej wszystko z miejsca przejdzie.
A kiedy grypa zdrowa będzie,
to może wróci do lekarza
by się skutecznie poobnażać.
Wiadomo, lekarz w gabinecie,
odmówi grypie, nie kobiecie.

Bydgoszcz, 7 stycznia 2023 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

F07012023

Nie wierzę w przepowiednie

Nostradamus, pobrano z Wikipedii

Nie wierzę w przepowiednie
czyli, co tam pan Nostradamus 467 lat temu na 2023 rok nam wywróżył…

Nie wierzę w przepowiednie, choć jestem niepoprawnym pesymistą. Jednak kiedy przepowiednie „proroka zagłady, czyli Nostradamusa, zaczynają się sprawdzać na moich oczach, to bez ogródek przyznaję, że skóra na tyłku mi się marszczy. Nie żebym się o siebie obawiał, o świat się obawiam, jak zawsze zresztą. O siebie nie, bo co ma być to będzie. Prędze czy później.

Nie wierzę w przepowiednie, choć jestem niepoprawnym pesymistą. Nostradamus, publikując swoje „Proroctwa” w 1555 roku, dał światu i przyszłym pokoleniom napisane aluzyjnym językiem opasłe tomisko, które przepowiada wojny, zarazy, klęski żywiołowe, niepokoje społeczne, zabójstwa. Wiele się już sprawdziło. Podobno. Specjalnie zwracam uwagę na słowo „podobno”, gdyż jak zwykle w przypadku proroctw pełnych niejasnych sformułowań bywa, przypisanie tego co się stało, do tego, co zostało przepowiedziane, bywa często w sferze przypuszczeń, wyobrażeń, by nie powiedzieć naciąganych teorii.

Nie wierzę w przepowiednie, choć jestem niepoprawnym pesymistą. Nostradamus przewidział na rok 2022 powstanie sztucznej inteligencji, co trudno uznać za dokonane, gdyż to, co dzisiaj bierzemy za sztuczną inteligencję, owszem sztuczne jest, ale jeszcze za mało inteligentne, by człowieka zastąpić. Jednak potencjał w tym widać. Podobno przewidział także rosnącą siłę kryptowalut i tu się pomylił, bo o ile miało to miejsce w poprzednich latach, to rok 2022 okazał się dla kryptowalut kompletną klapą i oszałamiającą utratą wartości oraz (sic!) utratą wolności przez ich twórców. Prorok przewidywał także wzrost kanibalizmu, choć wydaje się, że ostatniego człowieka, człowiek skonsumował gdzieś na początku XX wieku i o żadnym późniejszym przypadku nie słyszano. Owszem, jeśli weźmiemy pod uwagę zasoby planety, to widać wyraźnie, że ludzkość zaczęła już zjadać własny ogon i w tym sensie mamy kanibalizm jak się patrzy. Na skalę planety. We wcześniejszych wizjach, Nostradamus zapowiedział, że „gdy słońce spojrzy na lśniące morze, ryby w morzu ugotują się.”, co miało jakoby oznaczać, że jasnowidz przewidział globalne ocieplenie. Jednak prędzej chodziło o wybuch dużego wulkanu, których w 2022 roku kilka było, a których gorąca lawa niejedną rybę w okolicy ugotowała.

Nie wierzę w przepowiednie, choć jestem niepoprawnym pesymistą. Na 2023 rok Nostradamus wieszczy katastrofy, które mogą zachwiać światem, jaki znamy, Jest tam kometa, która będzie jak „niebiański ogień na królewskim gmachu”. Kometa – nie kometa, coś na jakiś królewski dach spadnie. Prędzej będzie to pocisk, który spadnie z nieba na królewski gmach, tylko jeszcze nie wiadomo, czy będzie to pałac Buckingham czy może jednak Kreml, bo trwająca w Ukrainie wojna, jak nic będzie eskalowała i stanie się zarzewiem światowego konfliktu, co trafnie w sowich przepowiedniach ów Nostradamus przewidział. Jednak kolejna jego przepowiednia, która zakłada, że w 2023 roku „antychryst szybko unicestwi trzech, jego wojna będzie trwała 27 lat (czyli jakoś tak do 2050 roku – przyp. mój), a niewierzący zginą, będą w niewoli, zostaną wygnani”. Sformułowanie, że „antychryst szybko unicestwi trzech”, znaczy wszystko i nic, choć znalazłoby się takich trzech, którzy są na celowniku „antychrysta”, kimkolwiek on jest, choćby trzech kolejnych papieży. Benedykt XVI właśnie dzisiaj umarł, a pochowany zostanie 5 stycznia 2023 roku, obecnie urzędujący Franciszek wybiera się w t 2023 roku na emeryturę i jak nic przyjdzie w 2023 roku trzeci, może ostatni w ogóle. Może to trochę naciągana wizja, ale kto wie jak działa „antychryst”.

Nie wierzę w przepowiednie, choć jestem niepoprawnym pesymistą. Ciągnąc tę ponura wizję z poprzedniego akapitu dalej, „siedem miesięcy wielkiej wojny sprowadzi na ludzi zło i śmierć. Miliony ludzi umrze, a ocaleni zaczną nowe życie”. Można by to odnosić do wojny w Ukrainie, która trwa już od ponad 300 dni, ale coś mi się wydaje, że prędzej w wyniku eskalacji wojny w Ukrainie, musiałaby się rozpocząć się krótka, ale tragiczna w skutkach wojna światowa. Gorzej, że jak przewiduje Nostradamus, aż 27 lat przyjdzie nam czekać na moment, kiedy ów „antychryst” zostanie pokonany. Jeśli wierzyć w te wizje III wojna światowa, bo o niej tu mowa, zostanie wywołana przez dwie sprzeczne ze sobą religie, a militarne starcia mają skutkować śmiercią połowy mieszkańców Europy. No, to już byłby raczej setki milionów ofiar, a nie miliony, Nie powiem, skóra się znowu marszczy tu i ówdzie.

Nie wierzę w przepowiednie, choć jestem niepoprawnym pesymistą. Jest jednak coś optymistycznego do przekazania. Podobno w 2023 roku, po tej, jak przypuszczam, krótkiej, siedmiomiesięcznej III wojnie światowej, w której zginą miliony Europejczyków, „dwa główne mocarstwa mają połączyć siły w celu utworzenia nowego sojuszu”, a Polska ma pozostać najludniejszym krajem Europy, bo to nie u nas będą toczyć się główne walki. Co więcej, jak przewiduje prorok, w efekcie wojny granice Polski mają sięgać aż Uralu, Kaukazu i Morza Czarnego, a Polska otrzymać wyjątkową misję, by wraz z Francją poprowadzić działania na rzecz zjednoczenia wyniszczonej konfliktami Europy. Z tą Francją to coś mi tu nie bardzo pasuje, ale cała resztę kupiłbym w ciemno. Zresztą, obojętnie z kim, byle zapanował pokój. Szkoda że trzeba będzie na to aż 27 lat, bo przynajmniej tego jestem pewny, że ja do tego szczęśliwego momentu, w 2050 roku, na pewno nie dożyję, ale Państwu tego serdecznie życzę.

Bydgoszcz, 31 grudnia 2022 r.,

© Wojciech Majkowski

Wędrówka dusz

Wędrówka dusz

Rodzą się kontem na portalu niewinni jak dzieci.
Pod własnym imieniem i nazwiskiem.
Odkryci na każde zainteresowanie,
każdy gest nowego znajomego,
nowego przyjaciela,
kogokolwiek.

Dają niczym nieograniczony dostęp
do swojego prywatnego świata,
świata swojej wyobraźni,
świata wspomnień,
duszy,
każdemu nowemu znajomemu,
nowemu przyjacielowi,
komukolwiek.

A ci odpłacają się wszystkim.
Na równi wszystkim, co najlepsze
jak i wszystkim, co najgorsze.

Wtedy dostrzegają, że ich profil
stał się niczym dobrze prosperujący
dom publiczny.

Broniąc się przed niemożliwym do odparcia,
migrują w kolejne wymyślone inkarnacje.
Powielają swoje byty dzieląc swoje ja
na ja zwielokrotnione.

ja dobry ja zły
ja krytyk ja poeta
ja wierzący ja wręcz przeciwnie
ja za ja przeciw
ja ja ja nie ja

Jeśli dociera do nich, że dając wszystko wszystko utracili,
likwidują konto i odchodzą w poszukiwaniu siebie
na zarządzanym przez NIEWIADOMOKOGO portalu ŻYCIE,
odzyskując szansę na prawdziwą śmierć.

Jeśli dociera…

Bydgoszcz, 30 grudnia 2022 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

F31122022

Kiedy

Kiedy

Kiedy się to wszystko zakończy…

…brzozy odarte z kory i gałęzi
zapłaczą z ran słodkim sokiem
nad swoim bezlistnym umartwieniem.

Ziemia zasiana w niezliczonych nalotach
wzejdzie pszenicą i niepotrzebną śmiercią
tysięcy ukrytych niewybuchów.

Brzemienne sady obrodzą owocem zabronionym,
którego strzec będzie przed nieostrożnym
zakopany wąż min-pułapek.

Zmęczeni ludzie wyjdą z ukrycia
zupełnie jakby nigdy tej wojny nie było
i zaczną wszystko od początku.
Od pierwszego słowa we własnym języku,
pierwszego uśmiechu,
oddechu…

…kiedy się to wszystko zakończy.

Jedynie płacz nieutulonych po stracie,
jedynie prośby nieustających w nadziei,
powracać będą żywym słowem
jak echem odbitym od
pozornie martwego
lasu.

Bydgoszcz, 30 grudnia 2022 r.,

© Wojciech Majkowski

PióroMilton Ha

F03012023