Próg trzeci

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Próg trzeci

Wóz we dwa konie zaprzężony.
Obok woźnicy drobna postać.
Czas ruszać w drogę. Mąż złożony.
Trumna przykryta. Tak ma zostać.

Po drodze łąka, całkiem siwa.
Szron na niej trawy dęba stawił.
I wraca pamięć, całkiem żywa,
o dniu, co siły go pozbawił.

Wieje. Śnieg prószy. Mróz skrzy liście.
Pod górę koń mozolnie drepcze.
I wszyscy wierzą, oczywiście,
że tam go czeka życie lepsze.

Jak mu tam będzie? Gdzie on teraz?
Myśli po głowie się kołaczą.
Niełatwo będzie się pozbierać.
Oczy dokoła patrzą, płaczą.

Na trzecim progu stoję w kręgu,
który otoczył dół wybrany.
I wyzbyć się nie mogę lęku,
który raz pierwszy jest mi dany.

Śmiertelny człowiek, kruche życie.
Kiedyś każdego koniec przecież.
I tylko dla mnie to odkrycie.
Ledwiem trzynaście lat na świecie.

Patrzę na matkę, która płacze.
Wtedy wciąż myślę, że jest wieczna.
Za lat trzydzieści jest inaczej.
Nie myślę – płaczę. Brak powietrza.

Bydgoszcz, 22 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Reklamy

Ner drugi

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Ner drugi

Chłodno, nad rzeką opar płynie.
Biały jak całun, co nad zmarłym.
Wiatr całkiem umarł już w leszczynie
i tęskni już za latem parnym

Rzeko, gdzie życie zapodziałaś?
Jak długo jeszcze martwą będziesz?
Rzeko, u Twego stoję ciała
patrząc, jak całkiem się poddajesz.

Ner gdzieś tam płynie, pod oparem.
I drugi raz zapada w pamięć.
Zapamiętuję te detale.
Migawki drugie z wielu pstryknięć.

Bydgoszcz, 27 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Próg drugi

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Próg drugi

Łąka wykoszona, siano zagrabione,
czas wracać do domu za drogą.
Wieczór już się skrada, przysiada za domem,
i znika też mysz pod podłogą.

W remizie już tańce, brzózki ustrojone,
„Patykiem pisane” już wiozą.
Noc będzie hulaszcza, choć ciało zmęczone.
Gdy przyśniesz, pod płotem położą.

Próg drugi przekraczam, pod bramą remizy.
Świat kręci się w głowie zdumionej.
Raz łąka, raz niebo. Ktoś gra „Do Elizy”.
W remizie? To chyba już koniec.

Wracamy nad ranem, pod ramię objęci.
A świt się uśmiecha szyderczo.
Próg drugi zrobiony. My dziwnie wygięci.
Na moście nad Nerem – concerto.

Bydgoszcz, 22 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Letnia kuchnia

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Letnia kuchnia

W letniej kuchni płonie pod blachą.
Naleśniki jeden po drugim.
My, zwiedzeni wonnym zapachem,
na wyścigi z uśmiechem błogim.

Za stodołą – droga do lasu.
Tam maliny, tam grzyby pierwsze.
Jednak przeszło już tyle czasu…
Z oddalenia wspominam wierszem.

Od dwóch dębów, zawsze na straży,
Szydłów, Puczniew, nad Nerem mostem,
„Na Malanów”, tak mi się marzy.
Z letniej kuchni wiersze przyniosłem.

Bydgoszcz, 15 lutego 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Jadzia

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Jadzia

Jadwidze Delickiej z d. Różyckiej (1942-2000)

Usta krwawe od jeżyn.
W koszu grzybów aż miło.
Przyjdzie w końcu uwierzyć,
że się lato skończyło.

Ty masz oczy jak studnie.
Włosy czarne i lśniące.
Upał. W samo południe
morwy pachną, kuszące.

Mówię do Ciebie – „Mamo”,
chociaż jesteś tak młoda.
Nie wyglądasz tak samo.
Inna Twoja uroda.

Mama włosy ma jasne,
oczy całkiem niebieskie.
i wciąż pędzi gdzieś miastem.
My tu na wsi, bezpiecznie.

Mam dwie matki, dwie inne,
chociaż siostry rodzone.
Mam dzieciństwo niewinne,
z Tobą, Mamo, spędzone.

Pierwsze bajki i wiersze.
Andersena tomisko.
I maślaki, też pierwsze,
gdy na boso, przez rżysko.

Pierwszą woń tataraku.
Noc na strychu, na sianie.
I naręcza modraków.
Wina z nich dojrzewanie.

Wciąż pamiętam tak wiele.
Lecz nic więcej nie będzie.
Milczą dzwony w kościele.
Milczę ja. Tu i wszędzie

Bydgoszcz, 22 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha

Życia się chwycić

Życia się chwycić

W odpowiedzi Oli Bacińskiej na jej wiersz „Tak”

Nie mieć niczego, lecz nie chcieć więcej.
Spisywać wiersze palcem na wodzie.
Niż żar słoneczny kochać goręcej.
Nie czasem, co dzień.

O chleb nie prosić, gdy głód doskwiera.
W poezji szukać wody ze źródła.
Zamykać przeszłość w tym tu i teraz.
Czas chwytać w sidła.

Nie pytać siebie, czy warto było.
Nie szukać w dymie śladu zarzewia.
Wierzyć, że jeszcze się nie skończyło.
Choć pali w trzewiach.

Podnieść się z kolan, z najgorszej biedy.
Kamień pokruszyć z płyty nagrobnej.
Wykuty na niej wymazać niebyt.
Uwolnić oddech.

A potem pieśnią uderzyć w niebo.
Strofami wierszy ciszę zachwycić.
Ochronić miłość od zła wszelkiego.
Życia się chwycić.

 

Bydgoszcz, 14 listopada 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro

 

Milton Ha

 

Wiersz Oli Bacińskiej, zatytułowany „Tak”.

Aleksandra Bacińska

Tak

Tak się zapomnieć, że liczyć jabłka
Łowić patykiem gwiazdy z kałuży
Gdy noc naciąga na uszy czapkę
Oczy zdziwione mrużyć

Z łuku katedry wystrzelić w chmury
Jarzębinowy różańca pacierz
Gdzie aniołowie biją w tamburyn
Cali w cukrowej wacie

Tak się zasłuchać, że nic nie słyszeć
Rytm gubić wiersza i oddech gubić
Ciszę przed burzą, po burzy ciszę
Przemilczeć i polubić

Na siebie tak jak na święta czekać
Żeby czekaniem czasu nie prześnić
Tak się zapatrzeć, że pod powieką
Nic więcej się nie zmieści

W zwierciadle zwrotki, w refrenu lustrze
Sprawdzić, czy słowom z nami do twarzy
Od zła wszelkiego tę miłość ustrzec
By znów się sobie zdarzyć

Ławka

Z cyklu: Łąki nad Nerem

Ławka

Szczepanowi Różyckiemu (1889-1973)

Gwóźdź w ceglanej ścianie.
Czapka znoszona, wypłowiała,
co ma chronić od słońca,
co ma chronić od deszczu,
co ma chronić od wiatru,
co ma być, gdy będzie potrzebna.

Ławka przy ceglanej ścianie.
Laska jałowcowa, zużyta,
co ma pomóc wstać,
co ma pomóc usiąść,
co ma pomóc odejść,
co ma być, gdy będzie potrzebna.

Oparci o ceglaną ścianę
siedzimy odlegli prawie o wiek,
co nie dzieli, a mógłby,
co nie zabiera, choć chciałby.
Wspominasz łąkę i kosę z szopy
co ma być, gdy będzie potrzebna.

Bydgoszcz, 21 sierpnia 2018 r.,

© Wojciech Majkowski

Pióro Milton Ha